Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kamień obronny

Myśl wyrachowana: Cudzołożnika nie wolno kamienować, ale to nie znaczy, że trzeba zaraz zrobić go wicepremierem

Odnoszę wrażenie, że najbardziej znanymi tekstami biblijnymi są te o źdźble i belce w oku, o tym, żeby nie sądzić i że kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień. Te fragmenty zna już niemal dziecko w kolebce, a z upodobaniem stosują je – w różnych wersjach – nawet tacy, dla których Jan Chrzciciel to właściciel pobliskiej stacji benzynowej, zaś dekalog to dziesięć kolejek piwa.

Niedawno znajomością jednego z tych tekstów popisał się Andrzej Lepper. Przy okazji wyznania w prasie, że zdradzał żonę, pochwalił swą odwagę cywilną i wezwał społeczeństwo do wyrozumiałości słowami: „Kto jest bez grzechu, niech rzuca we mnie kamieniem”.

Jest to cytat równie wierny, jak były wicepremier jako małżonek. W oryginale bowiem nie ma „niech rzuca we mnie”. Tam jest: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. Powiedział to Pan Jezus o kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie – nie sama przyłapana. Tymczasem tych słów powszechnie używają ludzie w odniesieniu do siebie, gdy znajdą się w sytuacji tamtej pani. Wtedy gwałtownie przypominają im się zasady chrześcijańskie. A właściwie nie im – oni je przypominają otoczeniu. Tym sposobem traktują słowa Jezusa nie jako wskazanie dla siebie, tylko jako tarczę przed skutkami świństw, które popełniają.

Chyba nie o to chodzi w Ewangelii. Zdanie o belce w oku, historia z cudzołożnicą i wezwanie „nie sądźcie” są adresowane do tego, kto je słyszy, po to, żeby je zastosował do siebie, a nie wygłaszał je sąsiadowi. Bo takie rady pod adresem innych, to nic innego, jak próba usprawiedliwienia własnych grzechów. – Co się, ludzie, rzucacie? Jestem tylko człowiekiem, więc nic dziwnego, że jestem świnią. A wy jesteście jeszcze gorsi, bo mnie osądzacie.

Ano właśnie – osądzanie. Jezus nie każe nam zaprzeczać oczywistym faktom, tak jak nikomu nie wmawiał, że tamta kobieta nie jest cudzołożnicą. Jeśli ktoś coś ukradnie, to jest złodziejem i nazwanie go tak nie jest żadnym sądzeniem ani rzucaniem kamieniami. To jest stwierdzenie faktu. Jan Paweł II nie zaprzeczał, że Ali Agca to ciężki przestępca. Chociaż mu przebaczył, nie twierdził, że Alemu nie należy się kara. Odwiedził go, ale – uwaga! – w więzieniu.

Jeśli ktoś zdradza żonę, to jest cudzołożnikiem. W pierwotnym Kościele taki człowiek – jeśli chciał pozostać we wspólnocie – nie moralizował o kamieniach, nie usprawiedliwiał się słabością, tylko publicznie przyznawał, że cudzołożył. Nie ględził o swoim dobrym imieniu i ochronie danych osobowych, tylko odbywał publiczną pokutę jako cudzołożnik właśnie. Dopiero po odprawieniu pokuty, gdy było widać żal, i poprawę, taki delikwent dostawał rozgrzeszenie. Dzięki temu każdy wiedział, co się stało. Każdy rozumiał, że zło grzechu leży w utracie łaski Bożej, a nie szans wyborczych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także