Nowy numer 42/2020 Archiwum

Jutro pójdziemy do łóżka

Myśl wyrachowana: Zamiast troszczyć się o lepsze jutro, wygodniej wymyślić lepsze wczoraj

W ubiegłą sobotę TVP1 nadała film „Jutro pójdziemy do kina” o polskich maturzystach w przeddzień II wojny światowej. Młodzież piękna, dynamiczna, patriotyczna. Pewnie taka była. W filmie dominuje jednak wątek zakochanych par, które wówczas takie nie były. Bo wszystkie pary, jakie tam się tworzą, od razu zdążają do łóżka. Jeśli któraś para tam nie trafia, to tylko dlatego że – z powodu wojny – brakło czasu.

Pewnie, że przed wojną też trafiały się jednostki „bezpruderyjne”, ale to były właśnie jednostki, absolutny margines. Tymczasem zasady moralne, które wtedy obowiązywały, w filmie praktycznie nie istnieją. Choć wszystko jest tam przedwojenne – fryzury, kreacje, mundury, samochody – to sposób traktowania seksu jest dzisiejszy. Jeśli jakieś dziewczę ma w tym względzie opory, to raczej z przyczyn „feministycznych” niż moralnych i religijnych. Damsko-męskie dialogi o seksie, namiętne pocałunki na ulicy – takie rzeczy wtedy się nie zdarzały.

Jasne, że reżyser może sobie nakręcić film o czymkolwiek. Ze świętej Agnieszki może zrobić Anetę K., a z Łyżwińskiego świętą Agnieszkę. Amerykanie na przykład zrobili film o rozpracowaniu Enigmy (niemieckiej maszyny szyfrującej), w którym Polacy nie grają praktycznie żadnej roli, choć w rzeczywistości grali podstawową. Wolno im. Ale tym, którzy ten film obejrzeli, daremnie teraz tłumaczyć, że było inaczej.

To, co ludzie wiedzą o historii, nie jest obojętne. Nie bez powodu lobby homoseksualne w Wielkiej Brytanii próbuje poprawiać podręczniki do historii, informując, że Szekspir i inni wielcy ludzie byli gejami, tylko „nie mogli się ujawnić”. Po co to robią? Po to, żeby przekonać ludzi o poglądach tradycyjnych, że to, co wyznają, to żadna tradycja, tylko maskarada. Że moralność nigdy nie była praktyką, tylko teorią dla obłudników.

Taki film – świadomie lub nie – doskonale temu służy. Zostanie po nim wniosek: skoro nawet w przedwojennej Polsce, takiej podobno katolickiej, dziewczyny były tak często „rozdziewiczane” (to słowo pada w filmie), to tym bardziej dzisiaj dziewictwo to wstyd. Tylko że to wniosek fałszywy, bo oparty na wymyśle reżysera. To dopiero od niedawna facetom jest wszystko jedno, czy ich „jedyna” nie była już jedyną dziesięciu poprzedników. Dopiero od niedawna noc poślubna znaczy to samo, co przedślubna, a narzeczony to mąż na niekończącą się próbę.

Jeśli czegoś kiedyś nie było, a teraz jest, to wcale nie oznacza, że teraz jest lepiej. Bo prawo rozwoju w moralności wcale nie jest takie, jak w technice. Tu kolejne pokolenia nie muszą być lepsze od poprzedników. Nieraz bywa odwrotnie, a świadczą o tym upadki imperiów, które załamywały się pod ciężarem duchowej rozlazłości obywateli. Ludzie bez ideałów – zwłaszcza moralnych – rzadko wzbijają się na wyżyny patriotyzmu, jakiego dowiodła młodzież Września ’39. Bo za ideały trzeba nieraz oddać życie, a po co oddawać, skoro przyjemniej je rozdziewiczyć.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także