Nowy numer 49/2020 Archiwum

…i zbiegu okoliczności, amen

Myśl wyrachowana: Dzięki modlitwie w łeb biorą plany złoczyńców, a nie ludzie.

Dwa tygodnie temu papież Benedykt XVI tak zareagował na doniesienia o kolejnych zamachach terrory-stycznych: „Wzywamy Wszech-mogącego, by powstrzymał ręce zabójców”. Na popularnym polskim portalu pod tą informacją kilkadziesiąt szyderczych komentarzy. Oto jeden z przyzwoitszych: „Niech się gościu modli, to nie bę-dzie terrorystów. Bóg wysłucha każdej modlitwy, hi hi hi”.

To normalne, że nie wszyscy wierzą w siłę modlitwy, bo do tego trzeba autentycznej wiary w Boga, a nie wyłącznie w swoje możliwości. Dlatego, gdy lekarz mówi „Została już tylko modlitwa”, rodzina zamiast się modlić, zaczyna szykować pogrzeb. Miałem nauczyciela, który z uśmieszkiem sadysty mówił delikwentowi: „Będę cię wspierał modlitwą”. Znaczyło to, że uczeń jest skończony i nie ma na co liczyć.

Nawet wielu chrześcijanom modlitwa wydaje się rzeczą absolutnie bezproduktywną, po którą można sięgnąć, kiedy wyczerpano wszystkie środki i nie ma już nic do stracenia. Bo człowiekowi wydaje się, że sam wszystkiemu podoła. Kiedy Matka Boska ostrzegała w Fatimie, że tylko modlitwa może oddalić światową katastrofę, uwierzyli nieliczni. Katastrofa więc przyszła. Szatańskiego amoku, w jaki wpadli Niemcy, nie powstrzymały żadne „sprytne” zabiegi sąsiednich państw. Podobnie z sowieckim komunizmem. Dyplomacja, zamiast zatrzymać jego zbrodniczy pochód, tylko nadała mu rozmachu.
Modlitwa nie jest kadzi-dłem dla umarłego. Jest najwłaściwszym wyjściem. Wkrótce się może okazać, że jedynym. Jakiż to pomysł mają „racjonaliści” na nowy wiek, o którym już sami mówią, że będzie stuleciem terroryzmu? Poprosić Bin Ladena, żeby przestał?A co, wobec fanatycznych muzułmanów, zamierzają zrobić obrońcy równego statusu kogokolwiek i czegokolwiek? Poskarżyć się ONZ?
Bóg – i tylko On – może ocalić naszą cywilizację, tak jak przed wiekami ocalił Niniwę. Tam jednak nie mieli Internetu, w którym mogli sobie pokpić, więc posłuchali wysłanego przez Boga Jonasza. Posypali głowy popiołem i wzięli się do modlitwy.

Papież wezwał do modlitwy o rzecz konkretną: o udaremnienie zamiarów terrorystów. Czyli – żeby im się nie udało. Żeby podłożone bomby nie wybuchły – tak jak się to stało niedawno w Londynie. Bo Bóg dał każdemu wolną wolę, ale wpływa na skutki tej woli – zwłaszcza wtedy, gdy ktoś się modli. Choć człowiek strzela, to naprawdę On kule nosi. Ali Ag-ca był zawodowcem i miał niezawodną broń. Będąc o kilka metrów od ofiary, nie powinien był pozostawić jej przy życiu. A jednak. Czy to przypadek, że „opancerzony” modlitwą Jan Paweł II ocalał tam, gdzie inny by zginął? Niewierzący powie „zbieg okoliczności”. W takim razie niech się teraz wszyscy kpiarze modlą o więcej zbiegów okoliczności, bo inaczej będą mieli muzułmański pogrzeb. Hi, hi, hi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także