Nowy numer 48/2020 Archiwum

Papu, seksu i spać

Myśl wyrachowana: Pisma młodzieżowe typu „Bravo” są bardzo towarzyskie. Jak agencje.

Mały Adaś przyjechał z wycieczki do zoo. – Co ci się najbardziej podobało? – zagadnęła go babcia, spodziewając się, że słoń. – Najbardziej to mi się podobało, jak obsikałem koło od autobusu!
Wiadomo – dziecko. Ma prawo do swoich dziecięcych fascynacji. Co jednak powiedzielibyśmy o rodzicach, którzy dla uczynienia zadość tego rodzaju upodobaniom, obstawiliby pociechę kołami autobusowymi?

Tymczasem tak się dzieje w znacznej części skierowanych do młodzieży mediów. Dorośli cynicy faszerują nastolatków końskimi dawkami treści z najniższej półki. Po czymś takim mogą do śmierci pozostać duchowymi niemowlakami. Ale może właśnie o to chodzi. Na smoczkach można przecież zrobić świetny interes.

Tuż przed wakacjami leciała w telewizji reklama dwutygodnika „Bravo”. To jedno z takich młodzieżowych czytadeł-oglądadeł. W praktyce kupują je masowo już dziesięciolatki. W reklamie można było zobaczyć tulącą się do siebie parę małolatów, pozbawionych istotnych części garderoby, i usłyszeć, że w numerze czytelnik znajdzie przewodnik po antykoncepcji. Faktycznie, jest przewodnik z wielkim, rozebranym zdjęciem. „Być może w te wakacje nic się nie zdarzy. Może nie będzie okazji do czułych pieszczot czy seksu… Ale przecież nigdy nic nie wiadomo” – uprzedzają autorzy we wstępie, dodając, że trzeba być zawsze gotowym.

Na stronie szeroki wybór prezerwatyw, globulek, pigułek. Są też fotografie. Na jednej z nich gwiazda „M jak miłość” Anna Mucha prezentuje plaster antykoncepcyjny. To swoisty manifest: „Jestem do wzięcia w każdej chwili – konsekwencji nie będzie”.

Będą konsekwencje. Zwłaszcza że przedwakacyjny numer „Bravo” nie jest wyjątkiem. Wiele pism dziecięco-młodzieżowych od lat prowadzi medialne stręczycielstwo. Pełno tam wyznań nieletnich o „pierwszym razie”, informacji o seksualnych wyczynach idoli młodzieżowych, pełno wreszcie pornografii, którą wydawcy nazwą miękką, a prokurator nie znajdzie podstaw do wytoczenia sprawy.
Tak tworzy się społeczeństwo antykoncepcyjne, czyli takie, które chce tylko brać, nie dając niczego w zamian. Puste w środku, choć powłokę ma okazałą. To, co mu się podsuwa, łyka jak ryba haczyk. Nie widzi, że świat nie składa się tylko z seksu, że człowiek ma też jakieś wyższe uczucia, a nie tylko instynkty. W takim świecie obsikuje się tylko koła od autobusów. Kto ośmieli się wskazać na jałowość tej działalności albo podpowiedzieć, że są ambitniejsze zajęcia, tego okrzykną oszołomem i przywalą etykietkę „Nietolerancyjny”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także