Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nabrzmiałeś, to się lecz

Reform w Kościele najbardziej złaknieni są ci, którzy do niego nie zaglądają.

Cieszymy się, że Polak został papieżem, ale bardziej na tym stanowisku widzielibyśmy Babiucha – miał powiedzieć Gierek w 1978 roku. Dowcipowi dodawał kolorytu fakt, że wśród peerelowskich ka-cyków Babiuch wyróżniał się fotogeniczną krzywą gębą.

Zdaje się, że sieroty po komunizmie mają ciągle podobny problem: wciąż wydaje im się, że są Duchem Świętym i wiedzą najlepiej, co jest dobre dla Kościoła. „Nowy papież będzie musiał odnieść się do spraw tak trudnych jak aborcja, eutanazja, badania na embrionach, antykoncepcja czy związki homoseksualne” – emocjonują się lewicowe media.

Chwileczkę. Dlaczego to papież coś „będzie musiał”? Śmieszne jest to gadanie o rozwiązywaniu „nabrzmiałych problemów współczesnego świata”. Jak świat sobie nabrzmiał, to niech cierpi, aż zrozumie, że jego obrzęk jest skutkiem duchowej choroby wenerycznej. Sam się jej nabawił przez niemoralne prowadzenie się, musi więc podjąć leczenie, a nie domagać się od Kościoła błogosławienia chorób wenerycznych.

Lewackie gadanie powtarza też niejeden katolik, który bardzo by chciał, żeby to, co robi, nie nazywało się już „grzechem” tylko, na ten przykład, „farmakologicznym planowaniem poczęć”. Jeśli jednak katolikowi nie podoba się moralna nauka Kościoła, to znaczy, że coś jest nie w porządku z jego katolicyzmem, a nie z Kościołem.

Z jakiej to przyczyny ludzie, którzy z sakramentów znają tylko „oliwkowanie, popiołkowanie i święcone”, z taką pewnością wypowiadają się o powinnościach namiestnika Chrystusa? Większość z nich nie potrafi nawet powiedzieć, co człowiekowi daje chrzest. Proszę sprawdzić.

Duży kłopot takim „postępowcom” sprawiły te tłumy na pogrzebie „konserwatywnego papieża”. No bo skoro on taki konserwatywny, to dlaczego płacze po nim tak ponoć złakniony reform lud? Ludzie potrzebują prawdy, a nie populizmu. Jan Paweł II zaś mówił prawdę i tylko prawdę. Gdyby Kościół był populistyczny, dawno już moglibyśmy robić wszystko, na co byśmy mieli ochotę. Tyle że Kościoła już dawno by nie było. A nas pewnie też, bo nasi rodzice zrobiliby z nami to, na co by mieli ochotę.
Kościół powinien dostosowywać formy swojego działania do zmieniających się warunków – i robi to od początku. Tylko że do tego nie potrzebuje świetlanych porad babiuchów wszystkich krajów. Od tego ma Ducha Świętego. To On właśnie zainicjował kolosalną reformę, która nazywa się Sobór Watykański II. To On powołał Karola Wojtyłę na urząd Piotrowy i powoła kolejnych papieży. On też czuwa, żeby dzierżona przez nich władza kluczy nie stała się władzą wytrychów, które pasowałyby do każdych drzwi.
Jeśli nowy papież wprowadzi jakieś zmiany, to nie dlatego, że tak życzą sobie parlamenty wszystkich państw, tylko dlatego, że to będzie zgodne z wolą Boga.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także