Nowy numer 48/2020 Archiwum

Hop-siup, zmiana etykiet

Ciekawa rzecz: najwięcej pretensji o to, że Pan Bóg czegoś zakazuje mają ci, którzy w Niego nie wierzą.

Spowiednik króla Stanisława Augusta miał zwyczaj zapytywać swojego koronowanego penitenta: „Jakimi to grzechami Wasza Królewska Mość raczyła obrazić Boga?”.
Teraz, po upadku monarchii, już i szary Kowalski zaledwie „raczy” grzeszyć. Pan Bóg powinien się cieszyć, gdy jego wyznawca zechce cokolwiek za grzech uznać.

Kowalski wynalazł świetny sposób na poprawienie swojej moralności, a co za tym idzie, samopoczucia. Dziw, że wcześniej nikt na to nie wpadł. Kiedyś, żeby nie zgrzeszyć, trzeba się było trochę wysilić, na przykład odrzucając pokusę. Jak ktoś już zgrzeszył, to musiał żałować, spowiadać się, a to przecież takie upokarzające. Tymczasem wystarczyło zmienić kwalifikację. Ileż to roboty, skreślić „grzech” i napisać, dajmy na to, „bezpruderyjność”.

Na szczęście szykuje się w tej sprawie nowelizacja, a dokładniej – telenowelizacja. Oto obrazek z serialu „M jak miłość”: Jeden z bohaterów budzi się z bohaterką w łóżku i przeciągając się rozkosznie, ćwierka do swojej partnerki: „Kochanie, jakie to niesamowite, dzisiaj nasz ślub!”. Śpieszę donieść, że chodziło o ślub kościelny. Choć ludzie opowiadają sobie treść telenowel, nie zauważyłem, żeby kogoś ta scena choćby zdziwiła.

Inny obrazek, z „tokszoła”. W programie Ewy Drzyzgi dyskusja dotyczy nocy poślubnej. Jeden z dyskutantów broni tezy, że wtedy powinien być ten „pierwszy raz”, reszta jest odmiennego zdania. Jakiś podstarzały facet twierdzi, że noc poślubna nie powinna być taka jak wszystkie – warto „zmienić technikę”. Szmer uznania.

Osoby, które przyjmują takie zachowania za rzecz normalną, nie mogą uważać ich za grzech.
Inaczej straciłyby twarz. Istnieje obawa, że w piekle są głównie tacy, którym twarz udało się zachować do samiuśkiego końca. Tyle, że tak naprawdę to nie żadna twarz, tylko maska nałożona przez „opinię społeczną”, modę i inne takie. Pod nią człowiek ma strasznie biedną, chorą i poobijaną gębę. Pan Bóg chciałby takiego delikwenta wyciągnąć z opresji, ale co, maskę będzie uzdrawiał?

Prawda jest banalnie prosta: grzech jest trucizną. Pan Bóg dla naszego dobra oznakował buteleczki, ale nie jest komunistą, więc nikogo na siłę nie uszczęśliwi. Jak ktoś sam chce się truć, to trudno, ale niech nie podmienia etykiet w aptece, że to niby lekarstwo, bo wytruje nieświadomych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także