Nowy numer 49/2020 Archiwum

Gościnny jak Portugalczyk

Bezinteresowność wpisano na tę samą listę towarów co piwo bezalkoholowe. Kiedy ktoś wypowiada to słowo, zazwyczaj porozumiewawczo puszcza oczko. No bo kto uwierzy w bezinteresowność, bez „drugiego dna”?

Rodzina P. to dobrzy, otwarci i kochający się ludzie. Włączyli się w przygotowanie spotkania młodych w Lizbonie. Na kilka dni mieli ugościć trzy osoby. Gdy się jednak okazało, że jest nas czwórka, nie pozwolili nas rozdzielić.

Trudno mi wymienić wszystkie duże i małe gesty dobroci i życzliwości. Najpiękniejsze było dla mnie zdanie najstarszej córki P.: „Kiedy przyjeżdżają do nas przyjaciele, to chcemy się z nimi cieszyć najpiękniejszymi i najlepszymi rzeczami, jakie mamy”.

Miałam okazję poznać portugalską gościnność i jestem pod wrażeniem. To spotkanie wspólnoty Taizé przypomniało mi, że są jeszcze ludzie szczerze i radośnie bezinteresowni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama