– Papież oderwał się od obstawy i wszedł między więźniów, ściskając ich i obejmując. A mnie dotknęła wtedy ogromnie ważna rzecz. Co się dzieje z więźniami? Mówią: jesteśmy niewinni.
A przecież większość jest winna i to bardzo poważnie. Ja widziałem ich twarze: byli zdumieni, że ktoś Taki przyszedł do nich. Bo oni, choć udają, że są niewinni, uważają się w gruncie rzeczy za margines społeczeństwa, za nic.
Wielu więźniów zobaczyło swój grzech. Klękali i płakali. Niektórzy przeżyli prawdziwe nawrócenie. Do dziś opowiadają o spotkaniu bardzo pokornego człowieka.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








