Nowy numer 49/2020 Archiwum

Podrzutek

Gdy Holendrzy i Francuzi odrzucili traktat konstytucyjny, wydawało się, że sprawa jest zakończona. Stało się inaczej. W Brukseli stary projekt nieco ociosano i jako traktat reformujący podrzucono na stół obrad. Zmiany w gruncie rzeczy są kosmetyczne.

Nad dokumentem pra- cuje obecnie Konferen- cja Międzyrządowa, która do 8 września ma przygotować projekt pod nazwą traktatu reformującego Unię Europejską. Następnie ma on zostać uchwalony w czasie spotkania Rady Europy w Lizbonie w połowie października br. Później byłby przedłożony do ratyfikacji wszystkich krajów członkowskich, aby po zakończeniu tego procesu wejść w życie w 2009 r. Czasu nie jest więc dużo, choć kwestii wymagających dyskusji sporo.

Zmiana szyldu
W gruncie rzeczy mamy bowiem do czynienia z projektem, który co do istoty jest całkowicie tożsamy z traktatem konstytucyjnym, a co do formy różni się niewieloma szczegółami, głównie nazewnictwem. Nie ma więc już mowy o konstytucji, zamiast Wspólnoty, jest Unia Europejska, nie ma wspólnego ministra spraw zagranicznych, jest wysoki przedstawiciel ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, nie ma zewnętrznych atrybutów wspólnego państwa, jak flaga, herb i hymn. Natomiast podkreślona jest nowa jakość Unii, jako jednolitej organizacji międzynarodowej. Unia po traktacie zamierza twardo zaznaczyć swoją obecność w wielu dziedzinach życia społecznego, politycznego i gospodarczego. Po prostu sprytni biurokraci z Brukseli, po konfuzji, jaką dla nich było odrzucenie konstytucji przez Francuzów i Holendrów, doszli do wniosku, że głębsze zmiany w tym projekcie nie są potrzebne, wystarczy zmiana szyldu. W tym także duchu przygotowali traktat reformujący.

W stronę superpaństwa
Zwolennicy traktatu przekonują, że musimy go przyjąć, gdyż w systemie prawnym Unii Europejskiej istnieje, a nawet pogłębia się „luka ustrojowa”, która paraliżuje cały mechanizm. Nie jest to jednak prawda. Obowiązują przecież nadal dwa podstawowe akty prawne, Traktat o Unii Europejskiej (czyli traktat z Maastricht z lutego 1992 r.) oraz Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską (czyli tzw. Traktat Amsterdamski, podpisany w październiku 1997 r.) oraz jego nowelizacja w postaci Traktatu Nicejskiego, uwzględniająca już przystąpienie do Unii dziesięciu krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Istnieje także i sprawnie działa, ukształtowany w wyniku ponad 50-letniego funkcjonowania Wspólnot Europejskich, skomplikowany system prawa wspólnotowego. Problem w tym, że zwolennicy traktatu nie szukają prostych rozwiązań, jakie przyświecały idei europejskiej u jej zarania. Ich celem jest organizacja stopniowo zastępująca państwo narodowe. Do tego potrzebują nowych instrumentów, dlatego mówią o luce ustrojowej i braku właściwych instrumentów do kształtowania europejskiej tożsamości.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się