Nowy numer 3/2021 Archiwum

Nie tylko rura

Podpisana niedawno umowa o budowie wspólnego gazociągu między Rosją a Niemcami, z pominięciem Polski, jest tylko jednym z elementów budowanego od kilku lat specjalnego partnerstwa między Berlinema Moskwą.

Wspólnota interesów
Nic jednak tak dobrze nie cementowało przyjaźni obu przywódców jak wspólne interesy. Najważniejsze miejsce zajmuje w nich przemysł surowców energetycznych. Niemcy są jedynym zagranicznym współwłaścicielem flagowego przedsiębiorstwa rosyjskiej gospodarki, koncernu Gazprom. Wspólnie planują dalsze inwestycje w złoża gazu ziemnego w rejonie Półwyspu Jamajskiego, które są największym rezerwuarem tego surowca na świecie. Do tego trzeba dodać, że zdecydowana większość środków, jakie Rosjanie zamierzają zainwestować w budowę gazociągu na dnie Bałtyku (szacowane koszty ok. 4 mld euro), pochodzi z niemieckich banków.

Zresztą Rosjanie mądrze nie ograniczają kręgu zainteresowanych interesami gazowymi tylko do partnera niemieckiego. Od lat uczestnikiem gazowych projektów jest także Francja, a ostatnio Putin zaproponował, aby gazociąg bałtycki przedłużyć aż do brzegów Anglii. Londyn pozytywnie odpowiedział na tę ofertę. Wiele wskazuje na to, że mimo naszych protestów pomysł otrzyma także wsparcie na najbliższym szczycie energetycznym Unii Europejskiej.

Niemieckie koncerny energetyczne wygrały także gigantyczny przetarg na modernizację rosyjskich elektrociepłowni, a także zastosowanie technologii ocieplających na obszarze prawie całej Syberii. To przedsięwzięcie wprawdzie nie jest tak spektakularne jak rura pod Bałtykiem, ale daje ogromne zyski wielu niemieckim przedsiębiorstwom. Uruchomione zostały także specjalne programy dla rosyjskich menedżerów, którzy na kursach w Niemczech uczą się nowoczesnych metod zarządzania. Niedawno Putin chwalił się, że Rosja zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem liczby obcokrajowców uczących się języka niemieckiego.

Osobnym zagadnieniem jest bliska współpraca rosyjskich i niemieckich służb specjalnych. Biorąc pod uwagę fakt, że oba kraje należą do różnych bloków militarnych, jest to wydarzenie bezprecedensowe. Niemieccy specjaliści zostali dopuszczeni do tajnych baz rosyjskiej flotylli podwodnej, gdzie pomagają w likwidacji przestarzałych i wycofanych z użycia okrętów. Przedstawiciele niemieckiego wywiadu (BND) uczestniczyli jako obserwatorzy w działaniach prowadzonych przez rosyjskie jednostki specjalne na terytorium Czeczenii.

Ponieważ wiele organizacji islamskich ma swoje bazy na terenie Niemiec, współpraca jest korzystna dla obu krajów: Rosjanie otrzymują informacje o zapleczu czeczeńskiej partyzantki, sami rewanżują się wiadomościami o islamskich grupach terrorystycznych działających w Europie. Wreszcie sprawa, być może, najważniejsza. Niemieckie służby specjalne trafiły na ślad pieniędzy, które nielegalnie transferował na Zachód Płaton Lebiediew, najbliższy współpracownik i przyjaciel Michaiła Chodorkowskiego, wówczas właściciela koncernu Jukos. Dzięki m.in. tym materiałom Putin mógł postawić przed sądem najbogatszego człowieka Rosji, który jawnie zagrażał jego władzy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się