Nowy numer 12/2019 Archiwum

Zakonnice na rozdrożu

Od roku amerykańskie zakonnice przeżywają wizytację z Rzymu. Jej celem jest poszukiwanie odpowiedzi o tożsamość i przyszłość życia zakonnego.

W 1965 r. w Stanach Zjednoczonych było prawie 180 000 zakonnic, w 2009 r. już tylko nieco ponad 59 000. Średnia wieku zakonnicy wynosi dziś ponad 70 lat. Wygląda na to, że zgromadzenia zakonne w USA to wymierające instytucje. A jednocześnie powstają wciąż nowe zgromadzenia. Ich znaki rozpoznawcze: tradycyjny strój zakonny, wierność nauczaniu Kościoła, przywiązanie do tradycji i co najważniejsze… powołania.

Dwa nurty życia zakonnego
W Kościele katolickim w USA istnieją dziś dwa nurty życia zakonnego, wyraźnie różniące się między sobą. Pierwszy, tzw. postępowy, skupiony jest wokół Konferencji Kierownictwa Zakonów Żeńskich (LCWR). Po Soborze Watykańskim II na fali odnowy Kościoła zdecydowana większość zakonnic związanych z tą organizacją zrezygnowała z habitów i poszukiwała nowych dróg realizacji zakonnego powołania. Drugi nurt, tzw. tradycyjny, kojarzony jest z Radą Wyższych Przełożonych Zakonów Żeńskich (CMSWR). Początki tej drugiej organizacji sięgają roku 1992, kiedy to część zakonnic miała już dość nieustannych eksperymentów i postanowiła powrócić do tradycyjnego modelu. Nurt progresywny stanowi dzisiaj około 90 proc. zakonnic, nurt tradycyjny około 10 proc. Średnia wieku „nowoczesnych” zakonnic wynosi ponad 70 lat, a „konserwatywnych” niecałe 40.

Powodem wizytacji watykańskiej, zaplanowanej na 3 lata, są docierające do Rzymu niepokojące wieści o poglądach i postawach osób zakonnych. Pragnienie bycia bliżej świata i unowocześniania życia zakonnego przybiera formy, które trudno zmieścić w Kościele. Jesienią 2009 roku opinię publiczną zaszokowała wiadomość o siostrze Donnie Quinn z Chicago, którą widywano pod klinikami aborcyjnymi, nie wśród modlących się o życie nienarodzonych, ale wśród wolontariuszy pomagających kobietom w ciąży bezpiecznie wejść do kliniki „na zabieg”. Czy to tylko pojedynczy przypadek pogubienia, czy raczej skrajny przypadek szerszego zjawiska?

Kryzys trwa już od dawna. Jesienią 1979 r., podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do USA, s. Teresa Kane, przewodnicząca LCWR, witając Papieża, wysunęła wprost postulat dopuszczenia kobiet do kapłaństwa. Po 20 latach ta sama siostra, pytana o to, czy nie żałuje tamtego wystąpienia, odpowiedziała: „Zmieniłabym tylko jedno, domagałabym się tego bardziej intensywnie”. Nie dziwi, że część „postępowych” zakonnic oburzyła się watykańską wizytacją i raz po raz użala się w mediach, że Rzym ingeruje w ich prywatne sprawy. Reakcja nurtu tradycyjnego była zgoła odmienna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji