Nowy numer 39/2020 Archiwum

PIOmania

Nie zabiegał o sławę, a jednak popularności mogą mu pozazdrościć największe gwiazdy rocka. Doczekał się gazety, którą kupuje 150 tys. Włochów, a nawet własnej telewizji. Jego grób szturmuje 8 mln osób rocznie.

Wizerunki ojca Pio znajdziemy we Włoszech na każdym kroku. W restauracjach figura świętego dyskretnie spogląda na talerze pełne spaghetti. W kościołach rzeźby przedstawiające stygmatyka łatwo rozpoznać, bo choć nie jest patronem listonoszów, jego figury są obsypywane stosami listów. Na stacjach benzynowych wielkie figury stoją między dystrybutorami paliwa tuż obok płynu do samochodowych spryskiwaczy. Polacy ze zdumieniem czytają agencyjne doniesienia w stylu: „Potężna figura św. ojca Pio będzie jednocześnie kolektorem słonecznym.

W zatoce Manfredonia stanie 60-metrowej wysokości figura świętego kapucyna. Inicjatorzy przedsięwzięcia poinformowali, że monumentalna figura zostanie pokryta specjalnym lakierem fotowoltaicznym. W ten sposób będzie można pozyskać kilkadziesiąt kilowatów energii elektrycznej. Na miejsce dla figury wybrano wzniesienie koło wsi Rignano Garganico na wysokości ok. 600 m n.p.m. Figura będzie górowała nad wybrzeżem. Będzie wyższa od słynnego postumentu Jezusa w Rio de Janeiro, który ma jedynie 38 m wysokości”. Jedno jest pewne: Włosi oszaleli na punkcie świętego z Pietrelciny. Jego sanktuarium w San Giovanni Rotondo przeżywa z roku na rok coraz większe oblężenie. Tylko w ubiegłym roku odwiedziło je 8 mln pielgrzymów. Stygmatyk stał się włoskim towarem eksportowym numer 1.

Hardcore
To ciekawe, bo sam kapucyn nie szukał nigdy sławy. Jednak im bardziej usuwał się w cień, tym głośniej o nim mówiono. Wielu pielgrzymów przekonało się na własnej skórze, że może być szorstki i gruboskórny. Nie chciał „kupić” tych, którzy przygnani ciekawością, chcieli zobaczyć niezwykłości. Jedna z jego penitentek notowała: Podczas jednej ze spowiedzi zaczęłam mówić do niego: Ojcze, który jesteś tak dobry, uczyń... A on nie pozwolił mi dokończyć zdania: Ja dobry? Jeśli poznałabyś, kim naprawdę jestem, uciekłabyś przestraszona! Największy zbój jest człowiekiem honoru w porównaniu ze mną! Przyparty do muru, pytany o stygmaty o. Pio bezradnie zawołał: – Przysięgam na miłość Boską. Na miłość Boską! O, jakże byłbym wdzięczny Panu, gdyby mnie od tego uwolnił! – Duchowe zalecenia o. Pio są bardzo wymagające – opowiada o. Tomasz Duszyc, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Głos Ojca Pio”. To polski odpowiednik włoskiego kolorowego miesięcznika „Voce di Padre Pio”.

Nakładu wydawanej przez kapucynów gazecie mogą pozazdrościć inne włoskie tytuły. Kupuje ją aż 150 tys. osób. Pierwszy egzemplarz polskiego „Głosu Ojca Pio” zszedł z maszyny drukarskiej w styczniu 2000 roku. Do dziś ukazało się 60 numerów gazety kupowanej przez 5 tys. Polaków. – Nie oszukujmy się, duchowość ojca Pio to hardcore – opowiada o. Duszyc. – W swych listach święty nieustannie pisał o bezwarunkowym przylgnięciu do krzyża i ślepym zawierzeniu Bogu. Co sprawia, że ten święty bije na głowę popularnością innych kanonizowanych? Myślę, że fakt, że o. Pio to człowiek nam współczesny. Zachowało się sporo jego zdjęć. Żyją jeszcze ci, którzy z nim rozmawiali i doświadczyli mocy jego wstawiennictwa. Dla nas – wiernych nad Wisłą – ważne są też związki z Polską. Na przykład tajemnicze słowa, które stygmatyk szepnął w 1947 roku młodemu ks. Karolowi Wojtyle, czy cudowne uzdrowienie Wandy Półtawskiej po wstawienniczej modlitwie świętego.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama