GN 48/2020 Archiwum

Polska z puzzli odtworzona

Też kłócili się o politykę, aż wióry leciały – nawet bardziej niż my dzisiaj. 99-letnia Elżbieta Zawacka wspomina ze śmiechem swoją straszną kłótnię z koleżankami z gimnazjum w Toruniu o zamach majowy w 1926 roku.

Z nastolatkami, które kochały Piłsudskiego, wzięła się w szkole za włosy... A jednak społeczeństwo z dwudziestolecia międzywojennego, kiedy przyszedł dzień próby, w ogromnej większości stanęło na wysokości zadania.

Wielka Wojna, na którą czekali polscy poeci romantyczni – rzeczywiście przyszła w 1914 roku. I wywróciła Europę do góry nogami. Stało się to, co przez 120 lat wydawało się niemożliwe: zaborcy Polski rzucili się na siebie. I w samobójczym szale wzajemnie się zagryźli. Dzisiaj trudno nam sobie wyobrazić wzruszenie, jakie ściskało za gardło naszych przodków dokładnie 90 lat temu, kiedy Polska się odradzała. – Naprawdę niezwykły był fakt, że w trzy lata, między 1918 a 1921 rokiem, prawie z niczego powstało nowoczesne państwo! – mówi profesor Wojciech Roszkowski, historyk i europoseł. – Polacy zbudowali właściwie od zera cały aparat państwowy i wojsko. Niech pan porówna te liczby: 6 tysięcy polskich żołnierzy w listopadzie, gdy Polska się odradzała, i 1 milion w 1920 roku! – podkreśla.

Skok w nowoczesność
Niesamowity był też fakt, że w tym państwie w miarę się dogadywali ludzie ukształtowani w trzech zupełnie różnych państwach. Oni naprawdę między sobą się różnili. Wielkopolanie i Ślązacy przesiąkli pruskim porządkiem i organizacją pracy – i bardzo ich drażniło bałaganiarstwo rodaków z Kongresówki i Galicji. Polacy z zaboru rosyjskiego wnieśli do nowego państwa pewien hart ducha, który wykształcił się wśród carskich prześladowań. A poddani Franza Józefa z zaboru austriackiego częściej niż pozostali byli przesiąknięci wysoką kulturą. Granice między zaborami widać zresztą do dziś. Nawet na nabożeństwach w kościołach: po dawnej pruskiej stronie ludzie śpiewają dynamicznie, a trzy kilometry dalej, w dawnym zaborze rosyjskim, często płaczliwie rozwlekają pieśni. Mało kto dzisiaj pamięta, że to z winy rosyjskich
przepisów, które zabraniały śpiewania w kościołach po polsku. Nie mogąc śpiewać po polsku, ludzie nie śpiewali więc tam wcale. Car zdusił wspaniałe polskie tradycje muzyczne – na szczęście tylko w jednym zaborze. Podobne różnice było widać w wielu dziedzinach. Polacy widzieli je wtedy z dużą ostrością. Ale jednocześnie odkrywali, że są do siebie nawzajem o wiele bardziej podobni niż do Niemców czy Rosjan.
Ci ludzie zbudowali bardzo nowoczesne państwo. – Rzadko dzisiaj się pamięta, że Polska już w 1918 roku wprowadziła powszechne prawo wyborcze, obejmujące także kobiety. A wtedy to była dla Europy absolutna nowość – mówi prof. Paweł Machcewicz, historyk i doradca premiera. Tamto pokolenie zbudowało nowoczesny port w Gdyni i Centralny Okręg Przemysłowy. – Mimo iż kraj był dotąd gospodarczo zacofany, niemal z niczego został stworzony przemysł lotniczy – podkreśla dr Piotr Gontarczyk, historyk z IPN.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama