GN 50/2018 Archiwum

Nadchodzi Buzek – 1997 r.

Sejm Iii kadencji. Lewica podczas poprzednich czterech lat w dużej mierze się skompromitowała. W wyborach powróciła więc tryumfalnie prawica, zjednoczona pod sztandarem Akcji Wyborczej „Solidarność”.

Postkomuniści zajęci drugie miejsce na podium, a trzecie przypadło Unii Wolności. Na czele koalicji AWS i UW stanął premier Jerzy Buzek.

Poprzedni rząd SLD nawet nie spróbował reformować kraju, żeby nie podpaść żadnej grupie społecznej. Skutek: gospodarcza stagnacja. Dopiero Jerzy Buzek podjął próby reform. Nie wszystkie były udane, tym bardziej że kłody pod nogi rzucał mu prezydent Aleksander Kwaśniewski. Ale na przykład reformę emerytalną Buzka można uznać za krok w dobrym kierunku.

Choć Jerzy Buzek do dzisiaj jest jednym z najbardziej lubianych polskich polityków, to sympatie do jego rządu zaczęły maleć w trakcie kadencji. Ludziom nie podobało się, że z tylnego siedzenia rządem steruje Marian Krzaklewski, przewodniczący AWS-u i związku zawodowego NSZZ „Solidarność”.

Jarosław Kaczyński, który pozostał poza AWS-em, powiedział kiedyś, że działacze AWS kierują się zasadą TKM – czyli „Teraz K… My”. Chodziło o to, że w gorszący sposób rozdrapywali stanowiska pomiędzy swoimi małymi partiami, które wchodziły w skład AWS. A czasem nawet między jeszcze mniejszymi frakcjami w łonie tych partii.

Frekwencja: 48%

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji