Nowy numer 47/2020 Archiwum

Po raz 151 obiecuję: już nie będę…

Nie lubimy tych, którzy nie dotrzymują obietnic: spóźniają się, zawalają terminy, nie wywiązują się ze zobowiązań. Dobrze, że Pan Bóg ma do nas świętą cierpliwość.150 razy mówiłem Mu: już nie będę... A znowu leżę jak długi. Czy powiedziećpo raz 151: już nie będę? Tak, koniecznie!

Postanowienie poprawy jest ufnym spojrzeniem w przyszłość. Nieraz ogarnia nas zwątpienie. Pytamy, czy warto znowu dawać Bogu obietnicę poprawy. Przecież tyle razy Go zawiodłem. Tyle słów rzuconych na wiatr. Może nie warto? Ten moment zawahania staje się przyczółkiem Złego. Szatan tylko na to czeka. Natychmiast usłyszymy głos pokusy: masz rację, po co coś obiecywać, po co próbować, ileż można, daj sobie spokój, patrz, inni się nie męczą i żyją sobie całkiem spokojnie. Chrześcijańska nadzieja mówi wytrwale: zacznij jeszcze raz. Wybór należy do nas.

Jak rozumieć postanowienie poprawy? Czym ono naprawdę jest?
Postanowienie poprawy jest owocem żalu za grzechy. Ponieważ widzę oszustwo grzechu, widzę moje zniewolenie, słabość, dostrzegam zranioną miłość Boga, dlatego z całych sił nie chcę już tak żyć. Chcę zmiany.

W tym akcie są dwa elementy: mocna decyzja woli oraz powierzenie przyszłości Bogu. Św. Ignacy zachęca, by postanowić poprawę przy łasce Boga. To szalenie ważne. Nie liczyć na siebie. Kierować swój wzrok na Boga. On jest pierwszym Autorem naszej świętości. Pisze Jan Paweł II: „Gdybyśmy chcieli oprzeć postanowienie niegrzeszenia wyłącznie lub w głównej mierze na własnych siłach, powołując się na rzekomą samowystarczalność (...), to tak jakbyśmy mówili Bogu – bardziej lub mniej świadomie – że już Go nie potrzebujemy”.

Nie warto marnować czasu na zastanawianie się, czy mi się powiedzie, czy nie. Przyszłość należy powierzyć Bogu. Ważna jest prawa intencja: chcę teraz zerwać z grzechem, chcę tego szczerze i ze wszystkich sił. To pragnienie i tę decyzję składam w ręce miłosiernego Boga.

Tak jak rachunek sumienia musi być konkretny, podobnie i postanowienie poprawy. „Będę lepszy” – to dobre na hasło 1-majowe. Na ogół jednak mało skuteczne. Lepiej uczynić jakieś konkretne postanowienie dotyczące np. walki z jedną wadą, polepszenia relacji z jednym człowiekiem lub pracy nad jakimś konkretnym dobrem. Zmiana w człowieku dokonuje się zawsze na zasadzie naczyń połączonych. Jeżeli dojrzewamy duchowo w jednej dziedzinie, to tym samym dojrzewamy w całej naszej duchowej postawie.

Zasada „zło dobrem zwyciężaj” jest dobrą wskazówką przy formułowaniu postanowień. Owocniejsze bywają postanowienia typu „będę…” niż „nie będę…”. Lenistwo zwalcza się pracowitością, pychę pokorą, obżarstwo postem itd.

Co z postanowieniem poprawy przy nałogach? Trzeba rozróżniać dwa rodzaje nałogów: rzeczywiste i psychiczne. Te pierwsze dotyczą uzależnienia organizmu od substancji chemicznych, np. narkotyków, alkoholu. Potrzebna jest wtedy radykalna decyzja rezygnacji z używki. Nieraz konieczna jest pomoc terapeutyczna. Ale najistotniejsza jest konsekwentna wola wyjścia z uzależnienia. Im głębsze uzależnienie, tym bardziej warto nie ufać sobie, lecz Bogu. Przy uzależnieniach psychicznych problem tkwi w naszej psychice. Niektóre grzeszne nałogi są jak cień ciągnący się za człowiekiem latami. Odpowiedzialność moralna za ten konkretny grzech jest wtedy zmniejszona. Nie oznacza to jednak rezygnacji z odpowiedzialności za życie. Nałogi są nieraz konsekwencją jakiegoś bałaganu w innych sferach życia. Walcząc wprost z nałogiem przegrywamy, lepiej jest dotrzeć do głębszych źródeł nałogów i konsekwentnie próbować zmieniać swoje generalne życiowe nastawienia.

Oprac. na podstawie książeko. J. Augustyna SJ

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama