GN 41/2019 Archiwum

Lataj, nie przepłacaj

Lot do Londynu, Sztokholmu, Oslo - za 30 czy za 2000 zł? Skąd biorą się różnice w cenach biletów lotniczych?

Odkąd istnieją w Polsce tanie linie lotnicze, świat bardzo się do nas przybliżył. Można polecieć na weekend do Londynu, nie powodując większego uszczerbku w rodzinnym budżecie, można – za niewielkie pieniądze – odwiedzić kraje skandynawskie, do których podróż kiedyś wydawała się czymś nieosiągalnym.

Ponad połowa lata tanio
Historia tanich linii lotniczych w Polsce nie jest zbyt długa. Sięga zaledwie końca 2003 roku, kiedy to nieistniejący już tani przewoźnik Air Polonia rozpoczął regularne loty z Warszawy i Katowic. Jednak prawdziwy przełom miał nastąpić kilka miesięcy później, po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Na rynku pojawiły się węgierski Wizz Air, słowacki Sky Europe i brytyjski potentat – easyJet. Także PLL LOT, gdy spostrzegły, że rośnie im poważna konkurencja, postanowiły stworzyć własne tanie linie – Centralwings. Nie przetrwały one jednak na rynku – istniały do 2008 roku. Obecnie największymi liniami lotniczymi w Polsce są: Wizz Air, który w zeszłym roku przewiózł aż 22 proc. pasażerów, oraz irlandzki gigant – Ryanair, który miał 19,5 proc. udziału w rynku. Łącznie tanie linie przewożą w naszym kraju niemal 52 proc. wszystkich podróżnych. Co ciekawe, większość lotów wcale nie odbywa się z Warszawy, tylko z lotnisk regionalnych. Na przykład Wizz Air swoją główną bazą uczynił Katowice, a Ryanair, który obsługuje aż dziewięć polskich lotnisk, stolicy w swym rozkładzie lotów obecnie w ogóle nie uwzględnia. Zarząd Okęcia mniej jest bowiem zainteresowany współpracą z przewoźnikami, do których inne porty i samorządy dopłacają. Woli sprawdzonych partnerów biznesowych – tradycyjne linie lotnicze.

Lot na stojąco
Tyle że dla przeciętnego pasażera to właśnie tanie linie stanowią najbardziej atrakcyjną ofertę. Przy relatywnie wysokich cenach, z jakimi najczęściej kojarzymy podróż samolotem, każda zaoszczędzona kwota może okazać się decydująca. A ceny, jakie oferują tani przewoźnicy, bywają kilkunasto-, a nawet kilkudziesięciokrotnie mniejsze od tych proponowanych przez linie tradycyjne. Jak to możliwe? – Niskie ceny wynikają z bardzo niskich kosztów funkcjonowania linii – mówi Marek Sławatyniec, szef Iceland Express na Polskę. – Dla przykładu cały personel linii, która w przyszłym roku ma przewieźć ponad 700 tys. pasażerów, to tylko 120 osób, z czego 80 proc. to piloci i stewardessy. Tak niskie zatrudnienie możliwe jest dzięki powszechnej automatyzacji i komputeryzacji. Niskie koszty wynikają również z faktu, że większość biletów sprzedawanych jest na stronie internetowej, a to zdecydowanie tańszy kanał dystrybucji niż sprzedaż za pośrednictwem biur podróży czy przez call center.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL