Komuniści próbowali stworzyć w Polsce „miasto bez Boga”. Po 1960 roku musieli odpuścić

65 lat temu Nowa Huta pokazała, że nie chce być miastem bez Boga.

Rok 1960 nie znajduje się na liście najważniejszych dat w historii PRL, walki o krzyż w Nowej Hucie nie ma wśród zrywów prowadzących do niepodległości. Do szkolnych podręczników trafiły lata 1956, 1968, 1970 czy 1980–1981, natomiast dramatyczne wydarzenia, jakie rozegrały się 65 lat temu, znane są jedynie badaczom dziejów najnowszych. To błąd, ponieważ właśnie rok 1960 powinien być uznawany za punkt zwrotny, cezurę, ostateczny kres próby stworzenia w Polsce „miasta bez Boga”. Nowa Huta (dziś dzielnica Krakowa) miała być przykładem do naśladowania i dowodem, że da się nad Wisłę przeszczepić model sowiecki. Po roku 1960, choć walka z Kościołem wciąż nabierała rozpędu, aż do kulminacyjnego starcia sześć lat później, podczas obchodów milenijnych, nie kontynuowano już inżynierii społecznej na taką skalę. A Nowa Huta wtedy właśnie narodziła się jako matecznik robotniczego protestu przeciw władzy partii robotniczej.

Pierwsze były kobiety

Zaczęło się od tego, że na fali odwilży roku 1956 władza ludowa wyraziła zgodę na budowę pierwszego w Nowej Hucie kościoła. Ludzie spontanicznie zebrali blisko 2 miliony złotych, teren został ogrodzony, zwożono materiały, słowem, budowa ruszyła. Świątynia miała stanąć przy skrzyżowaniu ulic Marksa i Majakowskiego i tam właśnie wierni ustawili drewniany krzyż. Ale w październiku 1959 roku cofnięto pozwolenie na budowę, społeczny komitet oskarżono o zagarnięcie gruntów, a pieniądze ze składek skonfiskowano. Władze partyjne zadecydowały, że w tym miejscu ma stanąć szkoła i przekazały decyzję krakowskiej kurii. Biskup Karol Wojtyła nie przyjął jej do wiadomości, 22 kwietnia 1960 roku odpisał, że krzyż stał się obiektem kultu i jego usunięcie byłoby złamaniem prawa kanonicznego obrażającym uczucia wiernych. Reakcją na pismo była próba usunięcia krzyża. Podjęto ją rankiem 27 kwietnia. W jego obronie najpierw stanęły kobiety. Wieść rozeszła się lotem błyskawicy i pod krzyż ściągnęły tłumy mieszkańców. Doszło do starć z milicją, która użyła pałek i gazu łzawiącego, ale obrońcy krzyża nie cofnęli się, w stronę funkcjonariuszy poleciały kamienie. W ciągu kilku godzin walki objęły całą Nową Hutę. Władza ściągnęła z innych miast oddziały ZOMO, a nawet Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW). Po zmroku wyłączono prąd, padły pierwsze strzały, zapłonął gmach Rady Narodowej. Protest opanowano dopiero po północy. Ostatnim akordem pacyfikacji było rozproszenie około pięciu tysięcy ludzi czuwających wciąż pod krzyżem.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Piotr Legutko Piotr Legutko dziennikarz, publicysta, wykładowca, absolwent filologii polskiej UJ. Kierował redakcjami „Czasu Krakowskiego”, „Dziennika Polskiego”, „Nowego Państwa” i „Rzeczy Wspólnych”, a także krakowskim oddziałem TVP i kanałem TVP Historia. Z „Gościem Niedzielnym” związany od początku XXI wieku. Opublikował m.in. „O dorastaniu czyli kod buntu”, „Jad medialny”, „Sztuka debaty”, „Jedyne takie muzeum”, książkowe wywiady z Janem Polkowskim i prof. Andrzejem Nowakiem oraz „Mity IV władzy” i „Gra w media” (wspólnie z Dobrosławem Rodziewiczem). Wykładowca UP JP II oraz Akademii Ignatianum.