Odwiedziliśmy jedną z nich: szkółkę kontenerową (produkującą drzewka w kontenerach z wieloma doniczkami) w Nędzy pod Kuźnią Raciborską. Lasy Państwowe zbudowały ją, żeby załatać gigantyczną dziurę po lesie, wypalonym w wielkim pożarze z 1992 roku. Dzisiaj dawne szare pogorzelisko zamieniło się w morze świeżej zieleni, zamieszkane przez setki gatunków zwierząt. A szkółka w Nędzy produkuje rocznie 7 mln sadzonek, także dla lasów w sąsiednich województwach.
Lekcja z Beskidów
Cykl produkcji sadzonki zaczyna się... na czubkach najzdrowszych drzew w poszczególnych nadleśnictwach. To z nich są zbierane szyszki i nasiona. Czasem trzeba się tam wspiąć, czasem wystarcza zebrać nasiona ze ściętego drzewa. Po zebraniu nasiona jadą do którejś ze szkółek, takich jak ta w Nędzy. Beczki z nasionami drzew, np. z małopolskiego Chrzanowa, zostają dokładnie oznaczone, żeby nie pomieszały się z nasionami z Ustronia albo z Olesna na Opolszczyźnie. Drzewo ma rosnąć tam, gdzie od wieków rosły poprzedzające go pokolenia. Wtedy będzie najzdrowsze. Jeszcze niedawno ludzie o tym nie wiedzieli. Gdy w XIX wieku Habsburgowie wycięli pradawny las mieszany w Beskidzie Śląskim, w jego miejsce zasiali zwykłe świerki, bo to gatunek szybko rosnący i szybko przynoszący zysk.
Na domiar złego nasiona świerka kupowali w odległych od Beskidów miejscach, nawet na nizinach. Zachowały się rachunki z kupna nasion świerków w Alpach. Efekt? Dzisiaj świerki w Beskidach masowo umierają. Nie są genetycznie przystosowane do beskidzkiego klimatu. Panujące przed kilku laty susze bardzo je osłabiły, a później dzieła zniszczenia dopełniły szkodniki. Młody, mieszany las, który dziś, ścigając się z czasem, sadzą leśnicy w całym Beskidzie Śląskim, pochodzi z nasion starych, ponaddwustuletnich drzew, które pozostały po dawnej Puszczy Karpackiej. Nasiona drzew z każdego zakątka Polski są dzisiaj przechowywane w chłodniach bardzo nowoczesnego Leśnego Banku Genów w Kostrzycy, u podnóża Karkonoszy. – Gdyby nam się, nie daj Bóg, wszystkie lasy spaliły, to moglibyśmy je odtworzyć – mówi Anna Malinowska, rzecznik Lasów Państwowych.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








