Nowy numer 3/2021 Archiwum

Stop przemocy państwa

Kolejne środowisko staje do walki z uderzającą w rodziny ustawą „o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”. Obywatele napisali własny projekt ustawy. Teraz chcą zebrać 100 tys. podpisów poparcia.

Ten własny projekt napisali ludzie z prorodzinnej Fundacji Narodowego Dnia Życia i Komitetu Contra In Vitro. Nie podoba im się przyjęta 10 czerwca przez Sejm ustawa „o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”, bo powiela modną na Zachodzie ideologię. Według tej ideologii, urzędnik wie lepiej niż rodzice, jak wychować ich dzieci. Przyjęta przez Sejm nowelizacja czeka teraz na podpis prezydenta. Posłowie na szczęście wyrzucili z niej zakaz „zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka”. W dołączonej do ustawy niebieskiej karcie tłumaczą, że przemoc psychiczna to też... krytykowanie dziecka i ograniczanie mu kontaktów. „Poradnik pracownika socjalnego”, promowany przez Ministerstwo Pracy, dodaje do definicji przemocy jeszcze: „kontrolowanie” i „krytykowanie zachowań seksualnych”. Ten zapis właściwie zabraniał więc wychowania dzieci.

PO wróci do sprawy
Szczyt absurdu? Owszem, ale mało kto to widzi. Wprowadzenie tego zapisu zostało tylko... odłożone na później. Ideologiczne zacietrzewienie części posłów PO, SLD i PSL sięgnęło takiego poziomu, że Magdalena Kochan z PO, poseł sprawozdawca, zapowiedziała z trybuny sejmowej: „Wrócimy do tych zapisów, które dzisiaj kompromisowo z ustawy znikają”. 100 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem, który temu się sprzeciwia, może być jak uderzenie pięścią w stół. Ma wywrzeć presję na rządzących i odwrócić stopniowo dziś wprowadzane niekorzystne dla rodzin prawa. Twórcy obywatelskiej ustawy twierdzą, że „ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” jest tak fatalna pod względem prawnym i merytorycznym, że trzeba ją skasować w całości. Nie będzie czego żałować, bo nie tylko obecna nowelizacja, ale cały zrąb tej ustawy powstał w 2005 r. z niechęci do rodziny. Została uchwalona za rządów SLD, dzięki zabiegom feministek z Izabelą Jarugą-Nowacką na czele. – Najbardziej szkodliwe są totalitarne tendencje tej ustawy. Czyli wcielanie w życie przekonania, że administracja państwowa ma prawo ingerować we wszystkie rodzaje relacji międzyludzkich, że ma prawo je kontrolować i kształtować według jakichś swoich założeń – mówi mecenas Ludwik Skurzak z Contra in Vitro.

Obywatelski projekt zlikwidowałby możliwość odbierania rodzicom dzieci przez urzędników według niejasnych przesłanek. Dopuściłby odbieranie dzieci tylko w ściśle określonych sytuacjach. Obywatelski projekt próbuje też zlikwidować bałagan prawny w różnych ustawach dotyczących tej sprawy. Jest o co walczyć. Podobne prawa wprowadzane w niektórych państwach Zachodu doprowadziły do rozpadu normalnych rodzin. W Szwecji państwo wręcz zachęca dzieci do buntu przeciw władzy rodzicielskiej. Skutecznie: dzieci donoszą tam na własnych rodziców opiece społecznej, jeśli czują się w jakikolwiek sposób pokrzywdzone. Rodzice ze strachu przed odebraniem dzieci rezygnują ze stawiania im wymagań, a więc z ich wychowania. – Zachęcamy wszystkich, dla których pomyślność i autonomia rodziny są ważne, do włączenia się w nasze przedsięwzięcie – mówi Jacek Sapa, prezes Fundacji Narodowego Dnia Życia. Jeśli uda się zebrać 100 tys. podpisów, obywatelskim projektem będzie musiał zająć się Sejm. Listę, na której można zbierać podpisy, można wydrukować ze strony internetowej www.lepszeprawo.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama