GN 43/2020 Archiwum

Klapsozbrodnia

PO chce w Senacie wycofać najbardziej absurdalny zapis antyrodzinnej ustawy o przemocy. To sukces stowarzyszeń rodziców, które ostro protestowały. Jednak filozofia, umożliwiająca państwu wchodzenie z butami w życie zwykłych rodzin, ciągle w tej ustawie jest obecna.

Przeciw „nowelizacji ustawy o przemocy w rodzinie” wypowiedziała się też Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny. Mimo to Sejm głosami PO, Lewicy i PSL przyjął antyrodzinne prawo. W PO przeciw projektowi początkowo była grupa konserwatywnych posłów, ale partia ta wprowadziła dyscyplinę klubową w sejmowym głosowaniu.

Zakaz wychowania
19 maja posłanka Magdalena Kochan z PO zapowiedziała wycofanie w Senacie zakazu zadawania „cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka”. Rodzice protestowali przeciw temu zapisowi, bo jest sformułowany zbyt ogólnie. Urzędnik socjalny ze złą wolą mógłby pod to podciągnąć wiele normalnych sytuacji wychowawczych. Zresztą twórcy ustawy nawet nie ukrywali, że to sformułowanie rozumieją jako zakaz... wychowania dzieci. W projekcie „niebieskiej karty”, dołączonej do ustawy, jako przemoc psychiczną wymienili krytykowanie dziecka i ograniczanie mu kontaktów. To nie żart, każdy może to sprawdzić w internecie na stronach Sejmu. „Poradnik pracownika socjalnego”, promowany przez Ministerstwo Pracy, do przemocy psychicznej dodaje jeszcze: „kontrolowanie” i „krytykowanie zachowań seksualnych”.

W ustawie zostają jednak na przykład zespoły interdyscyplinarne, kontrolujące rodziny. W teorii chodzi o rodziny patologiczne, ale praktyka może być inna. Urzędnicy będą mogli założyć nam „niebieską kartę” nawet bez naszej wiedzy, już po pierwszym kłamliwym donosie naszego sąsiada. Zostaje też w ustawie zakaz stosowania kar cielesnych, czyli nawet najlżejszego klapsa. Na posiedzeniu połączonych komisji Senatu 19 maja senatorowie nie zostawili na ustawie suchej nitki. I to senatorowie z różnych partii. – Tu jest 12 artykułów poświęconych budowaniu struktur biurokratycznych.

Jestem przerażony skalą ingerowania państwa w życie rodziny. Powoływanie gminnych i wojewódzkich zespołów interdyscyplinarnych pachnie groteską – mówił bezpartyjny senator Zbigniew Romaszewski. Wtórował mu senator Piotr Zientarski z PO: – W czasach PRL-u był problem, powoływaliśmy komisję. Ale problem wcale od tego nie był rozwiązany. To prawo będzie wykorzystywane w sprawach rozwodowych – ostrzegał. Senator Rulewski z PO mówił, że w niektórych przypadkach użycie mocy dla dobra dziecka jest usprawiedliwione, a nawet konieczne.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama