Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Historia jednego pudełka

Pudełko długo stało na komodzie. W środku była zbyt straszna tajemnica, by je otworzyć. Marina świadomie uchyliła wieczko. Wspomnienia tortur, zdrady, gwałtów odżyły. I uleczyły. Leczą nadal.

Ona – 16-letnia chrześcijanka, wierna zasadom, za zasady trafia do więzienia. Jest torturowana, skazana na śmierć. Widzi zbiorowe mordy w majestacie prawa. On – muzułmanin, pracownik tegoż więzienia. Również wierny (swoim) zasadom. Broni ich za pomocą narzędzi tortur. Zakochuje się w niej szaleńczo... Proponuje: życie jej i jej bliskich za małżeństwo. Ona się godzi. Przechodzi na islam.

Ale nie ma happy endu: małżeńskie akty to regularne gwałty, życie w strachu i upodleniu. A on kochać inaczej nie umie. W końcu on chce zacząć nowe życie, z dala od więzienia i zbrodni. Ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, zabity przez nieznanych sprawców… Ona traci nienarodzone dziecko. Historyczna powieść przygodowa z dramatycznym wątkiem miłosnym. Średniowiecze? Prześladowania pierwszych chrześcijan? Nie, koniec XX w. Autobiografia Mariny Nemat, dziś 44-letniej Iranki mieszkającej w Kanadzie. Marina opisuje pierwsze lata po zwycięstwie rewolucji islamskiej pod wodzą ajatollaha Chomeiniego... Lata swojej młodości.

Spotkanie z męczennicą?
Marina jest drobna i dość niska. Mówi lekkim, łagodnym głosem, który bardziej brzmi jak głos nastolatki niż dojrzałej kobiety. Jest subtelnie powściągliwa, jednocześnie – otwarta i przyjazna. Zaprasza do eleganckiego pokoju w eleganckim hotelu w... Warszawie. Gdy się uśmiecha i pozuje do fotografii, nie domyśliłby się najlepszy psychoterapeuta… Ale przed oczami staje od razu fragment wspomnień Mariny:
– „Ból. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam takiego bólu. (...) Próbowałam znaleźć pomysł na jego przetrzymanie. (...) W głowie miałam „Zdrowaś Mario”. (...) Bicie nie ustawało. Ani moja agonia bez końca (...)”. Po tym „biciu” małe stopy Mariny nie mogły się zmieścić w za dużych o kilka numerów gumowych klapkach… – Marina, czujesz się jak męczennica? – Marina otwiera szeroko czarne oczy. Robi pauzę, jakby gdzieś głęboko ważyła odpowiedź.

– Odwiedziłam dziś obóz na Majdanku. Płakałam całą drogę, chociaż zwykle nie płaczę. To też nie działo się dawno temu. Co to jest 70 lat? Teraz podobnie dzieje się w Iranie. Zabija się ludzi, dysydentów politycznych. W tym momencie, gdy rozmawiamy, w „moim” więzieniu Evin ktoś ginie w męczarniach. Ktoś został skazany, tak jak ja, za „nieprawomyślność”. Za wypowiadanie głośno poglądów. Dlaczego nikt tego nie powstrzyma? Co robimy wobec ludzkiej krzywdy? – pyta spokojnie (!). A potem opowiada, dlaczego przyjechała do Polski: chce poznać historię Holocaustu. Zafascynowała ją postać Ireny Sendler.
– Popatrz, ona jedna ocaliła tyle istnień! Dlaczego nie możemy zrobić czegoś podobnego?

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama