Nowy numer 49/2020 Archiwum

Rodzina niezastąpiona

Mniej domów dziecka, rozwój rodzinnych form opieki zastępczej i praca z rodziną naturalną tam, gdzie to możliwe – to najważniejsze założenia projektu ustawy o wspieraniu rodziny.

Ponad 90 tys. polskich dzieci dorasta w systemie opieki zastępczej. Tylko 2 proc. z nich to naturalne sieroty. Pozostałe 98 proc. to dzieci, których rodzicom odebrano lub ograniczono prawa rodzicielskie. Te dane pokazują, jak istotną sprawą jest dobra organizacja systemu opieki. Tymczasem w Polsce wymaga on gruntownej przebudowy, bo większość działań koncentruje się na dziecku, a nie na rodzinie. Dlatego ministerstwo, bazując m.in. na wcześniejszych pomysłach Joanny Kluzik-Rostkowskiej, przygotowało założenia do ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej nad dzieckiem.

Opieka do przebudowy
Jakie to założenia? Po pierwsze ograniczona ma zostać rola domów dziecka. Rząd zakłada, że już w najbliższych latach nie będą do nich trafiać dzieci poniżej 7. roku życia, a od 2015 – te, które mają mniej niż 10 lat. Według Kluzik-Rostkowskiej to dobry kierunek: – Nawet najlepiej zorganizowany dom dziecka nie jest w stanie dać dziecku poczucia bezpieczeństwa i miłości – komentuje była wiceminister. Czy jednak proponowane przez ministerstwo zmiany są realne? Czy znajdzie się aż tylu chętnych do tworzenia rodzin zastępczych? To ważne pytania, zwłaszcza że w dalszej perspektywie mają zostać wyeliminowane duże placówki, mające pod opieką powyżej 14 wychowanków.

– Te zmiany chcemy wprowadzać stopniowo – wyjaśnia rzecznik prasowy ministerstwa Bożena Diaby. – Proces likwidacji domów dziecka zaplanowany jest do 2020 roku. W tym czasie będziemy prowadzić akcje informacyjne, aby rozpropagować ideę rodzicielstwa zastępczego. Co wcale nie oznacza, że każdemu kandydatowi od razu zostanie powierzone dziecko. Nadal będą oni dokładnie sprawdzani i szkoleni. Rodziny zastępcze nie będą odtąd podlegać pod powiaty, tylko pod gminy, które zazwyczaj lepiej znają sytuację konkretnych rodzin i wiedzą, jak im pomóc. Na nich też spocznie obowiązek współfinansowania rodzin. – Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł – mówi Teresa Satława, dyrektor Katolickiego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Częstochowie. – Niektóre gminy mogą sobie z tym zadaniem nie poradzić. Zwłaszcza że często właśnie biedniejsze gminy mają więcej dzieci, które trzeba objąć opieką.

Kto jest spokrewniony
Kolejna zmiana dotyczy definicji rodziny zastępczej spokrewnionej. Będą to odtąd tylko: babcia, dziadek lub rodzeństwo dziecka, czyli te osoby, na których spoczywa obowiązek alimentacyjny. Chodzi o to, by uniknąć sytuacji, w której dziecko wychowują osoby niemające z nim żadnego kontaktu. Ciocia czy wujek mogliby się więc stać rodziną zastępczą niespokrewnioną, od której wymaga się ukończenia odpowiednich szkoleń.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama