Nowy numer 32/2020 Archiwum

Muzykalne maluchy

Rodzimy się ze słuchem absolutnym. A potem go tracimy. Chyba że rodzina, środowisko, nauczyciele zadbają o nasze umuzykalnienie.

Od kiedy zacząć? Najlepiej od początku. Naukowcy udowodnili, że słuchanie muzyki przez kobietę w ciąży bardzo dobrze wpływa na rozwój dziecka. Również okres niemowlęcy to świetny czas na umuzykalnianie. Dzięki kontaktowi z muzyką rozwijają się słuch, pamięć, mowa dziecka. A także relacje między rodzicem a dzieckiem.

Wszyscy jesteśmy utalentowani
Wszystko zaczęło się od odkrycia dokonanego przez pewnego Japończyka. Shinichi Suzuki, syn właściciela fabryki skrzypiec, stwierdził, że dzieci mogłyby się uczyć grać w podobny sposób, jak uczą się języka ojczystego. Wystarczy, że od najmłodszych lat będą słuchać i naśladować swoich rodziców, a następnie doskonalić swoje umiejętności. „Wszyscy rodzimy się utalentowani – twierdził Suzuki. – Trzeba tylko ten talent rozwinąć”. Tę teorię potwierdzają badania amerykańskich naukowców. Jenny Saffran i Gregory Griepentrog wykazali, że rodzimy się ze słuchem absolutnym. Jak zatem wykorzystać ten potencjał? Shinichi Suzuki opracował metodę, która pozwala uczyć gry na instrumencie nawet najmniejsze dzieci.

Dziś na całym świecie istnieją stowarzyszenia Suzuki, wykorzystujące metodę języka ojczystego. Czym różni się ona od tradycyjnego nauczania? – Przede wszystkim nie jest naszym nadrzędnym celem wykształcenie zawodowych muzyków – mówi Elżbieta Węgrzyn, założycielka Szkoły Suzuki w Tychach. – Gra na skrzypcach to szansa na wszechstronny rozwój dziecka. Najważniejsze jest jednak to, że spędza ono czas ze swoimi rodzicami, którzy uczą się wraz z nim. – Lubię ten moment, gdy otwieramy nuty i zaczynamy ćwiczyć – uśmiecha się Jolanta Pietras. Jej córka Agata od trzech i pół roku uczestniczy w zajęciach Szkoły Suzuki. – Nie nadążam za jej tempem, choć mam za sobą 4 lata ogniska muzycznego – mówi mama. Elżbieta Węgrzyn dodaje, że Agata, uczennica trzeciej klasy podstawówki, z powodzeniem mogłaby zostać przyjęta do państwowej szkoły muzycznej II stopnia.

Praca, nie cuda
Nauka maluchów w Szkole Suzuki odbywa się przez zabawę. – To tak jak z myciem zębów: nikt rozsądny nie będzie do niego zmuszał. Wystarczy pokazać dziecku, że to przyjemność – wyjaśnia pani Elżbieta. Dlatego dzieci nie zaczynają nauki od poznawania nut, tylko od oswajania się z instrumentem. Gdy uczniowie tyskiej szkoły występowali w eliminacjach do programu „Mam talent”, każde dziecko otrzymało zadanie adekwatne do jego aktualnych możliwości: jedne tańczyły, inne tylko trzymały skrzypce, jeszcze inne grały na pustej strunie. Wreszcie były takie, które dostały do zagrania poważniejsze partie. I o to chodzi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama