GN 2/2021 Archiwum

Nie trzeba zabijać

Barack Obama zniósł zakaz finansowania przez państwo badań z wykorzystaniem komórek macierzystych z ludzkich embrionów. To decyzja krwawa i niepotrzebna.

Potworniaki
Problemy z embrionalnymi komórkami macierzystymi nie mają więc jedynie natury moralnej. Rzecz także w tym, że wprowadzone do dorosłego organizmu nie integrują się z nim, ale tworzą tzw. potworniaki, czyli nowotwory. Oznacza to efekt dokładnie przeciwny od zamierzonego. Cała idea terapii z użyciem komórek macierzystych polega bowiem na tym, żeby zdrowe komórki wyhodowane z komórek macierzystych zastępowały komórki chore. Tymczasem użycie embrionalnych komórek macierzystych, zamiast rozwiązywać problemy zdrowotne, mnoży je. Przewaga procedur z użyciem dorosłych komórek macierzystych polega także na tym, że pochodzą one z własnego organizmu pacjenta, więc nie ma ryzyka ich odrzucenia. Dlaczego więc eksperymenty z embrionalnymi komórkami macierzystymi są kontynuowane? Dlatego, że komórki embrionalne mogą teoretycznie dać początek każdemu bądź prawie każdemu rodzajowi komórek. Tymczasem dorosłe komórki macierzyste mogą dać początek tylko jednemu bądź kilku rodzajom komórek. Tak przynajmniej uważano do niedawna. Zmianę przyniosły odkrycia naukowców japońskich. Shinya Yamanaka z uniwersytetu w Kioto dokonał przeprogramowania dorosłych komórek w taki sposób, by niejako cofnęły się w rozwoju do takiego etapu, na jakim znajdują się komórki embrionalne. Jest to jednak metoda ryzykowna, ponieważ do przeprogramowania używane są wirusy z tej samej rodziny, która odpowiedzialna jest za powstawanie nowotworów i AIDS. Wady tej nie ma metoda opracowana przez dr Keisuke Kaji z uniwersytetu w Edynburgu. Wspomniane przeprogramowanie komórki dorosłej w macierzystą udało mu się bez stosowania wirusów. – Nikt, włączając mnie samego, nie mógł przypuszczać, że to się uda – mówił dziennikarzom dr Kaji. I choć metoda ta wymaga jeszcze dopracowania, to widać już drogę, jaką można pójść, by móc korzystać z dobrodziejstwa terapii komórkowej bez stosowania komórek embrionalnych.

Frankenstein wysiada
Z odkryciami naukowców zaskakująco kontrastują decyzje polityków. W ubiegłym roku rząd Gordona Browna forsował w brytyjskim parlamencie ustawę pozwalającą na skandaliczne eksperymenty na embrionach. Zapisano w niej nawet zgodę na tworzenie hybryd ludzko-zwierzęcych. Brytyjscy prawodawcy skompromitowali się jednak, gdy okazało się, że tworzenie takich hybryd jest tak bardzo wątpliwe pod względem naukowym, że nie zdołano znaleźć funduszy na jego realizację. Decydująca okazała się opinia niezależnych ekspertów z dwóch brytyjskich instytucji, zajmujących się wspieraniem badań biomedycznych: Medical Research Council oraz Biotechnology and Biological Sciences Research Council Niestety, drogą podobną do brytyjskiej poszedł także prezydent Barack Obama. Jak wspomnieliśmy wyżej, zniósł on zakaz finansowania ze środków publicznych eksperymentów, które oznaczają uśmiercanie ludzkich embrionów. Najbardziej zastanawiające jest uzasadnienie tej decyzji. Prezydent Obama stwierdził, że decyzje dotyczące nauki muszą być „oparte na faktach, a nie na ideologii”. A doradca prezydenta do spraw polityki krajowej Melody Barnes dodała, że działania Baracka Obamy to część próby oddzielenia nauki od polityki.

O co chodzi?
Wydaje się jednak, że wbrew deklaracjom nowemu prezydentowi nie chodzi o uwolnienie nauki od obciążeń ideologicznych czy politycznych. Opisane wyżej odkrycia naukowe sugerowałyby raczej, by strumień pieniędzy amerykańskich podatników popłynął do laboratoriów pracujących nad możliwościami dorosłych, a nie embrionalnych komórek macierzystych. Taki wniosek byłby do przyjęcia nawet dla tych ludzi, którzy mniej przejmują się moralnością, a kierują się głównie względami ekonomicznymi i użytecznością naukowych odkryć. – Koncepcje, że embrionalne komórki macierzyste będą lekiem na choroby Alzheimera, Parkinsona czy cukrzycę, są w obliczu ostatnich badań przestarzałe – stwierdziła była przewodnicząca amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia Bernadine Healy. Jeśli więc można tu kogoś posądzać o kierowanie się ideologią i ignorowanie faktów, to tym kimś jest Barack Obama. Wydaje się również, że podjęta przez niego decyzja może mieć podtekst polityczny i stanowić swego rodzaju spłatę politycznego długu, zaciągniętego w okresie kampanii wyborczej. Kiedy Obama kandydował na najwyższy urząd w państwie, zyskał poparcie środowisk niechętnych ochronie życia, deklarując, że pierwszą rzeczą, jaką zrobi jako prezydent, będzie podpisanie ustawy o wolności wyboru (FOCA).

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama