Nowy numer 3/2021 Archiwum

Tajemnica Kiszczaka

Czy pismo gen. Kiszczaka z wnioskiem o amnestię dla zabójców ks. Popiełuszki wskazuje, że w ten sposób spłacał im dług za milczenie w czasie procesu toruńskiego?

Pękala odsiedział 6 lat, Chmielewski 5 lat, Pietruszka ponad 9 lat. Piotrowski, który w ostatnim okresie częściej przebywał na przepustkach aniżeli w więzieniu, odzyskał wolność dopiero w 2001 r. Stało się tak, gdyż w latach 90. sądy odmawiały mu przedterminowego zwolnienia. Wkrótce dał się poznać jako dziennikarz antyklerykalnego tygodnika „Fakty i Mity”. Wszyscy zachowali prawo do wysokich resortowych emerytur, naliczanych tak, jakby nigdy nie byli skazani. Jak widać, jeśli Kiszczak im coś obiecał, to próbował się jakoś z tego wywiązać. Żaden z nich nie mógł jednak w 1984 r. przewidzieć, że za kilka lat zmieni się w Polsce ustrój i dotrzymanie wszystkich wcześniejszych ustaleń może być trudniejsze.

Cena milczenia
Upadek komunizmu spowodował, że mordercy ks. Popiełuszki odzyskali pamięć o wydarzeniach, o których nie chcieli mówić w czasie procesu toruńskiego. Aktywny był zwłaszcza płk Pietruszka, który jeszcze w więzieniu w 1990 r. wystąpił z oficjalnym zawiadomieniem do prokuratury, w którym oskarżał gen. Kiszczaka i płk. Zbigniewa Pudysza o poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego. Pietruszka dowodził, że był przez swych przełożonych zmuszany do składania fałszywych zeznań i do odegrania roli kozła ofiarnego podczas procesu toruńskiego. Wszystko po to, aby uchronić resort przed „prowadzeniem sprawy w głąb”, jak to wówczas określił Kiszczak. Za milczenie w czasie procesu gen. Kiszczak miał obiecywać Pietruszce służbowe awanse oraz rychłe wypuszczenie z więzienia „wraz ze stosowną rekompensatą”.

W 1990 r. rozpoczęło się śledztwo przeciwko osobom z kierownictwa MSW – generałom: Zenonowi Płatkowi, w 1984 r. dyrektorowi Departamentu IV, oraz Władysławowi Ciastoniowi, wiceministrowi spraw wewnętrznych, szefowi SB. Po 2 latach Sąd Wojewódzki w Warszawie uniewinnił obu generałów, którzy w areszcie spędzili blisko 2 lata, ale do winy się nie przyznali. Do sprawy powrócono w 1996 r. na skutek decyzji Sądu Apelacyjnego, który nakazał ponowne jej rozpatrzenie przez sąd I instancji. Ale i tym razem wymiar sprawiedliwości był bezsilny wobec zmowy milczenia uczestników tamtych wydarzeń. W 2000 r. proces gen. Płatka zawieszono z powodu jego choroby. Gen. Ciastonia w 2002 r. uniewinniono, gdyż, jak stwierdził nawet prokurator, „nie istnieje żaden dowód czy dokument świadczący o tym, że Ciastoń nakazał przygotować plan zabójstwa ks. Popiełuszki, następnie nim kierował, a potem utrudniał śledztwo”. Jak było naprawdę, pozostanie tajemnicą gen. Kiszczaka, który nigdy w tej sprawie nie został o nic oskarżony.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się