Nowy numer 3/2021 Archiwum

Tajemnica Kiszczaka

Czy pismo gen. Kiszczaka z wnioskiem o amnestię dla zabójców ks. Popiełuszki wskazuje, że w ten sposób spłacał im dług za milczenie w czasie procesu toruńskiego?

Pretorianie
Trójka oficerów, która uprowadziła i zamordowała księdza, mówiła wówczas tylko o naciskach ze strony enigmatycznej „góry”, która miała stale od nich domagać się uciszenia niepokornego księdza. Jak zwykł o nim mawiać płk Adam Pietruszka, „takiego łotra tylko ziemia może wyprostować”. Na procesie toruńskim poza uczestnikami porwania i zabójstwa ks. Popiełuszki skazany został tylko ich bezpośredni przełożony – płk Pietruszka. Nie był to pionek. W chwili aresztowania pełnił funkcję zastępcy dyrektora Departamentu IV MSW, odpowiedzialnego za walkę z Kościołem. Był doświadczonym oficerem z długim stażem pracy w organach bezpieczeństwa PRL. Cieszył się zaufaniem nie tylko własnych zwierzchników, ale także towarzyszy z KGB. Brał udział w wielu ważnych rozmowach z przedstawicielami Kościoła, prowadził bardzo cenną agenturę w środowisku kościelnym.

Według włoskiego sędziego Ferdinando Imposimato, prowadzącego śledztwo w sprawie zamachu na Papieża, Pietruszka miał także przebywać na Placu św. Piotra 13 maja 1981 r. Trudno jednak uwierzyć, aby nawet tak doświadczony oficer mógł być mózgiem operacji, której skutki polityczne dla całego kraju były olbrzymie. Warto przypomnieć, że mordercy ks. Popiełuszki należeli do elity oficerów bezpieki. Często wywodzili się z rodzin ubeckich, z resortem spraw wewnętrznych byli związani także przez związki małżeńskie, zawierane w kręgu rodzinnym funkcjonariuszy bezpieki. Byli pretorianami komunizmu w Polsce. Gotowi byli wypełnić każde polecenie, ale z pewnością nie podejmowali działań bez rozkazu. Trudno więc uwierzyć, aby zbrodnia, której się dopuścili, była działaniem spontanicznym, próbą „wyjścia naprzeciw” oczekiwaniom przełożonych.

Kiszczak spłaca długi?
Pismo gen. Kiszczaka z listopada 1987 r. opatrzone jest gryfem tajności. Jakby w ten sposób chciano ukryć przed społeczeństwem, kto jest prawdziwym inicjatorem amnestii. To także zrozumiałe. Generał chciał zapewne uniknąć komentarzy, dlaczego występował w obronie zabójców księdza. Interwencja ministra okazała się skuteczna. Jakiś czas później Sąd Najwyższy przychylił się do wniosku prokuratora generalnego w stosunku do wszystkich osób wymienionych w piśmie gen. Kiszczaka. Są także inne dowody jego troski o nich. Odwiedzał Pietruszkę w więzieniu, często się z nim także spotykał dyrektor Biura Śledczego MSW płk Zenon Pudysz. Na przemian groził i obiecywał skazanym. Przez cały okres odsiadki dbano o to, aby mordercy księdza siedzieli w dobrych warunkach, często także mogli korzystać z przepustek. W końcu wyszli znacznie przed upływem kary, korzystając również z amnestii ogłoszonej w 1990 r.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się