Nowy numer 48/2020 Archiwum

Lewoskręt naukowy

Czy na początku XXI wieku można być na polskim uniwersytecie szykanowanym za poglądy polityczne?

Zazdrość i polityka
Prof. Ryszard Legutko uważa, że ograniczanie obszarów badań dokonuje się przede wszystkim na poziomie mentalnym: – Znam głównie rzeczywistość Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś przychodzi z tematem dotyczącym np. filozofii chrześcijańskiej i spotyka się z odmową. Może się co najwyżej narazić na kąśliwe uwagi. Natomiast nie jest tajemnicą, że środowisko uniwersyteckie jest w dużej części niechętne wobec chrześcijaństwa. – Na Zachodzie najbardziej lewicowe środowiska są właśnie na uczelniach – twierdzi Jan Filip Staniłko, redaktor pisma „Arcana”, autor raportu „Przeskoczyć samych siebie. Rewolucja innowacyjna w polskiej nauce i dydaktyce”. – Myślę, że w Polsce będzie to również zmierzać w tę stronę.

Jego zdaniem, Marek Migalski może być ofiarą tego lewicowego nurtu, choć równie dobrze do decyzji rady wydziału mogła się przyczynić zwykła ludzka zazdrość. – W końcu doktor Migalski jest osobą medialną – przypomina redaktor „Arcanów”. Staniłko opowiada się przeciwko systemowi habilitacji: – Ta instytucja zanika na świecie, proszę spojrzeć na uczelnie amerykańskie. Tam wszyscy są doktorami, a profesor to tylko stanowisko. U nas habilitacja jest wejściem do korporacji samodzielnych pracowników naukowych, awansem do „wyższej klasy średniej”. Nic dziwnego, że naukowcy tak tego pilnują. Znam przypadki, w których pretekstem niedopuszczenia do habilitacji jest sytuacja finansowa wydziału. Z drugiej strony często przepycha się kompletne miernoty. Gdyby nie było u nas habilitacji, o obecności na uczelni decydowałaby aktualna zdolność naukowa. Jak w piłce nożnej: trudno, żeby piłkarz, który przybrał na wadze i gra beznadziejnie, ciągle miał miejsce w reprezentacji tylko dlatego, że kiedyś zdobył jakiś tytuł.

Sam Marek Migalski uważa, że zmiana systemu jest konieczna, choć – ze względu na to, że jest stroną w sporze – nie chce się wypowiadać na temat jej ewentualnego kształtu. – Trzeba trzymać kciuki za minister Kudrycką, bo na razie wszystko zależy od widzimisię rady wydziału – mówi politolog. Tymczasem list otwarty w obronie doktora Marka Migalskiego wystosowali pracownicy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ponad 20 naukowców (m.in. dr hab. Antoni Dudek, prof. Andrzej Nowak, prof. Jan Prokop, prof. Maciej Urbanowski) wyraziło nadzieję, że mimo incydentu uczelnia „pozostanie miejscem, w którym podstawą do decyzji w sprawach personalnych nie będą uprzedzenia czy też porachunki o charakterze osobistym i politycznym”. – Trzeba robić dużo szumu wokół tej sprawy, bo to złamanie kodeksu honorowego nauczycieli akademickich, plama na honorze – podkreśla minister Ryszard Legutko.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama