Nowy numer 48/2020 Archiwum

Projektanci od Mendelsohna

Ślub i wesele w cudzych rękach? Coraz więcej młodych par zleca organizację swoich zaślubin wyspecjalizowanym konsultantom. Czy nowa moda pozbawi narzeczonych smaku wspólnych przygotowań?

W wielu krajach zachodnich to norma. Kto z tego korzysta? Najczęściej młodzi pracownicy świata biznesu, polityki, ale też średni przedsiębiorcy i coraz szersza grupa przeciętnych przedstawicieli klasy średniej. Mają po 25–35 lat, mieszkają w dużych aglomeracjach, nie najgorzej zarabiają, chcą się pobrać, ale brakuje im czasu na przygotowanie najważniejszej uroczystości w ich życiu. Albo pomysłu na własne święto. Wybierają konsultanta ślubnego (tzw. wedding planner) w bogatej ofercie tej branży. Są gotowi zapłacić więcej za całą imprezę, ale za to mieć z głowy kilkadziesiąt godzin nerwów i… zwykłej przyjemności wspólnego planowania. Wedding planner zaprojektuje i dopracuje za nich wszystkie szczegóły ceremonii i zabawy.

Nie tylko dla bogaczy?
O konsultantach ślubnych zrobiło się głośniej po słynnym filmie „Powiedz tak”, w którym Jennifer Lopez zagrała właśnie klasycznego wedding plannera. Kinowy sukces przełożył się na nową modę na zakładanie własnego biznesu. W Polsce to ciągle nowość, ale od kilku lat można zaobserwować stopniowe zainteresowanie konsultantami ślubnymi. – Na początku wiele osób to dziwiło, ale dzisiaj widzę duży postęp w świadomości ludzi. Jedni polecają nasze usługi innym: rodzinie, przyjaciołom, znajomym i tak się to rozwija – mówi „Gościowi” Katarzyna Gajek, szefowa jednej z warszawskich agencji zajmujących się kompleksową obsługą ślubów i wesel. – Kiedyś byli to głównie 30-latkowie z bardzo ustabilizowaną sytuacją finansową. Obecnie zgłaszają się do nas pary, które wcale nie należą do finansowej elity – dodaje. Ponieważ nie jest to jeszcze zawód dobrze znany, działający już na rynku postanowili zewrzeć siły i założyli Polskie Stowarzyszenie Konsultantów Ślubnych. Zgłosiło się 40 agencji, ale przez sito przeszły tylko 23 najlepsze.

Wedding psycholog
Osoby, które zabierają się za taki biznes, to nierzadko psycholodzy z wykształcenia. – Planujemy uroczystości połączone z silnymi emocjami, które nierzadko nam się udzielają – mówi Katarzyna Gajek. – Z naszymi klientami wchodzimy w bardzo intymne relacje, musimy poznać ich oczekiwania, marzenia, tradycje rodzinne, nieraz oswoić rodziców z tym, że ktoś za nich wszystko zorganizuje, co nie zawsze jest łatwe do zaakceptowania. Przygotowujemy nie tylko do ślubu, ale też staramy się pomóc w przygotowaniu do małżeństwa. Chcemy, żeby przyszli małżonkowie nie skupiali się tylko na przygotowaniach do ceremonii, ale żeby znaleźli czas na rozmowę o swoich celach, oczekiwaniach, o wspólnej przyszłości – mówi Gajek. To nie tylko zawód dla kobiet, choć to one rzeczywiście najlepiej sprawdzają się w dopracowaniu szczegółów imprezy. Niektórzy konsultanci przyznają jednak, że to trudny biznes, trzeba umieć nim zarządzać i w tej roli świetnie może sprawdzić się właśnie mężczyzna. Co nie znaczy, że kobiety na tym polu sobie nie radzą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także