Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dobry fachowiec, ale katoliczka

Czy najmłodsza kobieta minister w historii brytyjskich rządów straciła stanowisko, bo jest katoliczką?

Ruth Kelly pochodzi z Irlandii Północnej, jej dziadek był bojownikiem Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), ale wykształcenie odebrała na prestiżowych angielskich uczelniach (Oxford, London School of Economics). Jest członkinią lewicowej Partii Pracy, ale należy także do uważanej za konserwatywną katolickiej organizacji Opus Dei. Zaczynała jako reporterka działu ekonomicznego dziennika „The Guardian”, ale już w wieku 26 lat została zastępczynią szefa zespołu prognozującego inflację w Banku Anglii. Trzy lata później została członkiem niższej izby brytyjskiego parlamentu, a zaledwie 11 dni po wygranych wyborach urodziła pierwsze ze swoich czworga dzieci. Gdy miała 36 lat, została najmłodszą kobietą ministrem w historii gabinetów Ich Królewskich Mości. Kierowała kolejno czterema resortami: edukacji, społeczności i samorządów lokalnych, kobiet i równouprawnienia, a ostatnio transportu.

Konflikt sumienia
Dlaczego tak błyskotliwa kariera nagle się urwała i Ruth Kelly odeszła z gabinetu Gordona Browna? Według oficjalnych deklaracji, postanowiła spędzać więcej czasu z rodziną. Spekulacje mówią jednak o tym, że na decyzję pani minister mógł mieć wpływ forsowany przez rząd projekt ustawy zezwalającej m.in. na tworzenie hybryd ludzko-zwierzęcych i używanie komórek macierzystych dzieci nienarodzonych do leczenia ich narodzonego już rodzeństwa. Kelly usiłowała wprowadzić do tego projektu zapisy choć trochę chroniące życie, ale i to się nie powiodło. Pani minister stanęła w sytuacji, w której sumienie podpowiadało jej coś zupełnie przeciwnego, niż nakazywała partyjna dyscyplina. I to nie w sprawach drugorzędnych, ale – dosłownie – w sprawach życia i śmierci. Może więc postanowiła odejść, by nie żyrować swoim nazwiskiem prawa, z którym się fundamentalnie nie zgadza? – To spekulacje, ale Ruth jest człowiekiem silnej wiary. W sprawach swych zasad nigdy nie poszła na kompromis, nawet jeśli mogło jej to złamać karierę – stwierdziła jej polityczna przeciwniczka z Partii Konserwatywnej Geraldine Smith.

Rząd na dnie
Według prasowych przecieków, już późną wiosną tego roku Kelly była gotowa złożyć rezygnację z urzędu. Premier Gordon Brown poprosił ją, by zaczekała z dymisją do najbliższej rekonstrukcji rządu. Być może uczynił tak dlatego, że w sondażach społecznego poparcia jego rząd spadł poniżej absolutnego dna, czyli poniżej poziomu, jaki zanotował rząd Neville’a Chamberlaina, zhańbiony kapitulancką postawą wobec hitlerowskich Niemiec. W prasie pojawiały się spekulacje, że gdyby z gabinetu Browna wycofali się ministrowie katolicy – Ruth Kelly, a także szef resortu obrony Des Browne i sekretarz ds. Walii Paul Murphy – w Wielkiej Brytanii mogłoby dojść do kryzysu rządowego. Ruth Kelly lojalnie pozostała więc w gabinecie. Jednak 3 października pożegnała się ze swoim resortem. Jednocześnie ostro zaatakowała panującą w angielskiej polityce atmosferę sekularyzmu, dodając, że trudno dziś być chrześcijaninem w Westminsterze (dzielnicy Londynu, w której znajduje się większość instytucji rządowych – przyp. JD).
– Publiczna debata stała się bardziej zeświecczona, a ludzie wierzący są przedstawiani trochę jak dziwacy. Nie oddaje to rzeczywistości społecznej, w której chodzenie do kościoła i wiara uważane są za coś normalnego – stwierdziła Ruth Kelly, cytowana przez czasopismo „The Catholic Herald”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama