Nowy numer 47/2020 Archiwum

Fiesta na wulkanie

O kryzysie, potężnych instytucjach finansowych i niedźwiedziach w polityce z prof. dr hab. Zytą Gilowską rozmawia Tomasz Rożek

Tomasz Rożek: Sprawy naszej gospodarki nie biegną chyba w dobrym kierunku. Czy to kryzys?
Prof. Zyta Gilowska: – Gospodarka każdego kraju, jeżeli jest to gospodarka rynkowa, rozwija się według cyklu. W tym cyklu pojawiają się fazy spowolnienia, czasami określane jako fazy oczyszczenia. Gdy są głębokie, przechodzą w recesję, definiowaną jako ujemne tempo wzrostu PKB, przez co najmniej dwa z kolei kwartały.

Ale nie każde spowolnienie to kryzys.
– Oczywiście że nie. Z kryzysem mamy do czynienia wtedy, gdy wraz recesją występują silne i niekorzystne tendencje w infrastrukturze rozwoju gospodarczego, np. załamuje się wymiana handlowa (konflikty zbrojne) lub bankrutują duże instytucje finansowe (banki, towarzystwa ubezpieczeniowe) albo chwieją się systemy walutowe. Wówczas kumuluje się wszelka awersja do ryzyka, mamy krachy giełdowe i wszyscy kupują złoto.

Pytam o to, bo zastanawiam się, czy kryzys to kwestia obiektywnych danych liczbowych, czy może stanu umysłu, stanu ducha.
– Kryzys nigdy nie jest efektem stanu ducha. Stan ducha ma wpływ na tempo rozprzestrzeniania się kryzysu i na długość jego trwania, a także na skuteczność niektórych środków naprawczych,
ale sam kryzys jest splotem zdarzeń niekorzystnych dla gospodarki, które faktycznie mają miejsce. Dzisiaj nasza gospodarka jest zainfekowana zjawiskami niekorzystnymi i to jest kwestia twardych faktów.

A wszystko miało się zacząć za oceanem.
– Tak, tam pewne zjawiska wskazujące na tlący się kryzys obserwowano już dużo wcześniej. Niektórzy twierdzą, że początek nastąpił w 1971 r., kiedy USA jednostronnie odeszły od ustalenia z Bretton Woods w kwestii wymienialności dolara na złoto, zakotwiczonej w ustabilizowanym parytecie. Jeżeli chodzi o kryzys, pojawiło się pytanie nie „czy”, tylko „kiedy”.

Czyli podłoże do zjawisk kryzysowych pojawiło się ponad 30 lat temu?
– Tak. Odkąd zrezygnowano z parytetu złota dla dolara, światowy system monetarny stał się niestabilny. Źródłem niestabilności jest dominacja w światowych rozliczeniach pieniądza papierowego, a ściślej mówiąc fiducjarnego, ponieważ oprócz banknotów jest także metalowy bilon, jako towar również bezwartościowy. Taki pieniądz nie ma własnej wartości, jego funkcje są wykonywane w efekcie swoistej umowy. Siłę waluty fiducjarnej gwarantuje emitent, czyli państwo, np. USA, albo umowa międzynarodowa, np. państwa strefy euro w Unii Europejskiej.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także