GN 43/2020 Archiwum

Arabowie od Jezusa

Ostatni dzień maja 1996 roku. Chrześcijanie w krajach arabskich patrzą ze zdumieniem na ekrany telewizorów: za plecami prezenterki widać wyraźnie duży krzyż.

To niemożliwe. Tak jeszcze kilkanaście lat temu reagowano na pomysł stworzenia satelitarnej telewizji dla chrześcijan żyjących w krajach arabskich oraz w Turcji i w Iranie. Czyli tam, gdzie dominują wyznawcy islamu, a chrześcijanie albo cieszą się względną swobodą praktyk, albo wprost przeciwnie – są otwarcie dyskryminowani lub prześladowani. Niemożliwe stało się jednak rzeczywistością. Od 12 lat miliony chrześcijan z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, patrząc w ekran, umacniają się w przekonaniu, że można być jednocześnie Arabem i wyznawcą Rabbiego z Nazaretu. Dotarliśmy do głównej siedziby telewizji SAT-7, nadającej z Nikozji, podzielonej stolicy Cypru.

Pod prąd
David Harder jest szefem działu komunikacji SAT-7. Przyjechał do Nikozji z USA 5 lat temu. – Potrzebni byli ludzie do pracy, więc przyjechałem – mówi tak, jakby chodziło o przeprowadzkę do sąsiedniego miasta. Całe przedsięwzięcie na Cyprze obsługują reprezentanci 17 narodowości, głównie Egipcjanie. W Egipcie właśnie zrodził się pomysł stworzenia telewizji, która pomagałaby w formacji i wzmocnieniu tożsamości chrześcijan, żyjących w kulturze zdominowanej przez islam. Głównym mózgiem przedsięwzięcia był Brytyjczyk Terence Ascott, pracujący w Egipcie dla chrześcijańskich wydawnictw. Kiedy zaprezentował swój projekt przed jedną z fundacji, która miała go finansować, ktoś skomentował: „To za ambitne, za drogie i jest za dużo przeszkód”. Dzisiaj ta sama fundacja jest jednym z głównych sponsorów SAT-7.

Egipscy chrześcijanie (głównie obrządku koptyjskiego) czuli, że nadszedł czas na pozytywną odpowiedź na agresywną czasem propagandę radykalnych islamskich mediów (nie było jeszcze w miarę obiektywnej Al-Dżaziry, powstałej w 1997 r.). Chrześcijańskie medium miało pomóc wiernym trwać przy swojej religii i pokazać: „jest nas wielu, jesteśmy Arabami, ale wierzymy w Chrystusa”. Od samego początku SAT-7 unikała ataków na muzułmanów. – Nie chcemy też angażować się politycznie po którejś ze stron – mówi David. – A ponieważ programy są adresowane do chrześcijan różnych wyznań, mamy zasadę, że nie krytykujemy na antenie żadnej ze wspólnot – dodaje. Zarząd SAT-7 składa się z liderów Kościołów ewangelicznych Libanu i Egiptu, dwóch biskupów koptyjskich oraz biskupa katolickiego. Stoimy na dachu budynku, w którym mieści się sztab dowodzący TV. Słowa o jedności brzmią tutaj szczególnie wymownie. Z dachu widać bowiem wzgórze z ułożoną z kamieni potężną flagą Turcji i Tureckiej Republiki Cypru Północnego. SAT-7 nadaje z tej części Nikozji, w której mieszkają cypryjscy Grecy. Po drugiej stronie miasta jest już strefa okupacyjna – od 1974 r. kontroluje ją Turcja, tłumacząc to opieką nad cypryjskimi Turkami. To ostatnia podzielona stolica świata, prawie tak jak kiedyś Berlin.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także