Nowy numer 42/2020 Archiwum

Praca to nie luksus

Sebastian Musioł: Rząd ustami minister Zyty Gilowskiej ogłasza zmiany w systemie podatkowym, które mają ułatwić życie podatnikom, a zwłaszcza firmom. To początek zapowiadanej rewolucji?

Robert Gwiazdowski: – Choć każda zaproponowana zmiana jest korzystna dla podatnika, to, paradoksalnie, wszystkie razem nie stanowią jeszcze przełomu. W działaniach rządu nie widać jasnego przesłania. Nie wiadomo dlaczego chcemy robić reformę! Minister finansów mówi co prawda, że najważniejsze są koszty pracy – luka podatkowa, czyli różnica między pensją netto otrzymywaną przez pracownika, a obciążeniem brutto pracodawcy – ale jednocześnie zmiany w tym względzie są ledwie kosmetyczne. Jeżeli zgadzamy się co do tego, że właśnie koszty pracy są kluczowe dla kondycji gospodarki (one powodują, że jest mniejszy popyt na pracę, bo ona jest droga, więc rośnie bezrobocie), to powinniśmy się na nich skoncentrować, a inne elementy systemu dostosować do obniżanych składek ubezpieczeniowych. Ważniejsza jest walka z bezrobociem niż zachowanie obniżonej stawki VAT na przykład na armaturę białą czy inne materiały budowlane.

Tylko że odmrożone progi podatkowe to wyraźna ulga dla podatników…
– Używając sformułowania „ulga” wpadł pan w pułapkę „kozy”. Najpierw podatnikom dołożono, zamrażając progi podatkowe, a teraz im „ulżymy”. Oczywiście, że lepiej dla niektórych podatników, kiedy progi będą wyższe. Dowcip polega na tym, że tych, którzy ucierpieli z powodu ich zamrożenia nie jest tak dużo. Natomiast cała gospodarka dławi się w uścisku składek ubezpieczeniowych i wysokich kosztów pracy. Zamiast od tego się uwalniać, niektórzy będą odliczać VAT od samochodów, a panie zapłacą mniejszą akcyzę od kosmetyków.

Nie powinniśmy w takim razie obawiać się rosnącego deficytu i zadłużenia?
– Deficyt budżetowy to życie na koszt naszych dzieci. Min. Gilowska twierdzi, że ma pomysł na to, jak pogodzić mniejsze wpływy do budżetu z ogłoszonymi zmianami. Gdybyśmy rzeczywiście uwolnili zasoby pracy, przy tych samych stawkach podatkowych byłyby większe wpływy do budżetu i mniej wydawalibyśmy na różnego rodzaju zasiłki. Podstawowym warunkiem wzrostu gospodarczego jest praca, na co jako źródło bogactwa narodów (obok renty gruntowej i kapitału) wskazał Adam Smith. Zasoby pracy mamy takie, jakie nikt w Europie. Równocześnie jednak sami nałożyliśmy na nią takie obciążenia, że ona po prostu stała się towarem luksusowym.

* Dr hab., wykładowca na UW, jest prezesem Centrum im. Adama Smitha

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama