Nowy numer 3/2021 Archiwum

Zysk niepewny

Wbrew temu, co powszechnie się sądzi, organizacja dużych imprez sportowych wcale nie musi przekładać się na wzrost gospodarczy kraju organizatora. Dobrze o tym pamiętać, wydając kolejne miliardy na przygotowania do Euro 2012.

Organizacja polskich mistrzostw Euro będzie być może najdroższą imprezą sportową w Europie. Prawie wszystko musimy budować od nowa. Nowe drogi, odnowione szlaki kolejowe (i dworce), rozbudowa lotnisk, ale przede wszystkim budowa nowych stadionów. W Polsce nie ma podstawowej infrastruktury do organizowania dużych imprez sportowych, takich jak mistrzostwa świata, Europy, nie mówiąc już o olimpiadzie. Z oficjalnych danych wynika, że Grecja na zorganizowanie Igrzysk Olimpijskich w 2004 r. wydała około 10 mld euro. Brytyjczycy na olimpiadę w 2012 r. wydadzą około 11 mld euro. Na Euro 2012 Polska wyda około 20 mld euro. Prawie dwa razy więcej niż pochłonie odbywająca się w tym samym roku olimpiada w Londynie.

Czy nas na to stać?
Najwięcej pieniędzy, bo prawie 10 mld euro, pójdzie na inwestycje infrastrukturalne. Chodzi o rozbudowę i budowę nowych dróg i unowocześnienie linii kolejowych (w tym przebudowanie lub wyremontowanie dworców). Portugalczycy w czasie przygotowań do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2004 r. na infrastrukturę wydali 1 mld euro, czyli dziesięć razy mniej niż my. Drugie 10 mld euro miasta, w których będą się odbywały mecze, wydadzą głównie na stadiony. Najwięcej pieniędzy zostanie przeznaczonych na przygotowanie do Euro 2012 Warszawy. Z kasy stolicy będzie pochodziło niecałe 2 mld euro, a od sponsorów i instytucji państwowych około 3 mld euro. Sam Stadion Narodowy będzie kosztował 0,3 mld euro. Dużo więcej, bo około 1,2 mld euro, będzie kosztowała obwodnica autostradowa Warszawy (na to pieniądze wyda Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad).

Czy nas na to wszystko stać i czy to wszystko się opłaci? Politycy na obydwa pytania odpowiadają twierdząco. Argumentują, że wielkie imprezy sportowe to tłumy turystów, budowanie prestiżu w oczach milionów telewidzów i inwestycje, które, gdy powstają, rozkręcają gospodarkę, a potem same zarabiają na siebie i przynoszą zyski. Te wszystkie argumenty mogą być prawdziwe, ale – jak pokazują przykłady krajów organizujących imprezy podobnej skali jak Euro 2012 – wcale nie muszą. Prawdę powiedziawszy, w ostatnich kilku latach na Starym Kontynencie kraje organizatorzy częściej na tym traciły, niż zyskiwały. Instytut Sobieskiego przeanalizował sytuację ekonomiczną sześciu państw europejskich, które od 2000 r. organizowały duże imprezy sportowe.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także