Nowy numer 43/2020 Archiwum

Krok ku rzeczywistości

Przez podatek można uskrobać trochę z gigantycznych dochodów menedżerskich – uważa prof. Ryszard Bugaj, doradca ekonomiczny Prezydenta RP

Jacek Dziedzina: Minister finansów poinformował o zwiększeniu deficytu budżetowego do 27 mld zł. Nie było innego wyjścia?
Prof. Ryszard Bugaj: – Ja tę propozycję oceniam raczej dobrze, bo polityka gospodarcza powinna być oparta na realnych przesłankach. Dotychczas rząd, praktycznie wbrew wszystkim analitykom, upierał się przy zdaniu, że pierwotny projekt ustawy budżetowej jest wykonalny. Wszyscy wiedzieli, że to nie jest możliwe.

Dlaczego rząd tak długo zwlekał?
– Pewnie z powodów politycznych – był czas kampanii wyborczej i wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Świadomie narażał państwo na ryzyko?
– Przez pół roku instytucje, które korzystają ze środków budżetowych, nie mogły budować realnych budżetów, swoich własnych planów. Zatem ryzyko było większe, niż to było konieczne. A to zawsze jest szkodliwe.

Podobno i ten deficyt jest nierealny do utrzymania, może bowiem dojść do 50 mld zł.
– Rząd próbuje stabilizować sytuację na dość niskim poziomie jak na obecne realia, ale już nie na tym absurdalnym, który uchwalił poprzednio. Jeszcze miesiąc temu minister Rostowski mówił, że gdybyśmy zwiększyli deficyt choćby o trochę, to będzie katastrofa. A teraz postuluje, żeby go zwiększyć całkiem poważnie. Biorąc pod uwagę realia europejskie i amerykańskie, powinniśmy chyba bronić poziomu ok. 6 proc. PKB, a to znaczy podejmować także kroki bardzo bolesne, żeby tych 6 proc. PKB nie przekroczyć.

Najboleśniejszy krok to podniesienie podatków.
– I wyższe podatki, i ograniczenie wydatków. Ta propozycja ministra mieści się w pewnych realiach, ale w ramach tych realiów to jest propozycja, która wyrasta raczej z szacunków optymistycznych. Ona zakłada, że Polska nie popadnie w recesję.

Podwyższenie podatków od 2010 roku jest nieuniknione?
– W obecnej sytuacji to chyba najmniej złe wyjście. Zależy też, jakie podatki rząd chciałby podwyższyć.

Pojawiła się propozycja ujednolicenia stawek VAT do 22 proc.
– To byłby absurd, to jest pomysł na rewolucję. To byłoby płacenie rachunku za kryzys przez ludzi o najniższych dochodach. Przecież obniżony VAT dotyczy przede wszystkim żywności. Podniesienie tego jest niedopuszczalne.

To komu zabrać?
– Należy uchylić ustawę o podatku liniowym dla osób samozatrudnionych.

Czyli ukarać przedsiębiorczych? Dlaczego to ma być sprawiedliwsze niż 22 proc. VAT na żywność?
– Ten podatek w praktyce nie dotyczy wszystkich samozatrudnionych, tylko najbogatszych samozatrudnionych; to są bardzo rozbudowane przywileje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także