Nowy numer 48/2020 Archiwum

Rodzina na swoim

Banki nie potrafią poradzić sobie z wnioskami o przyznanie preferencyjnych kredytów „Rodzina na swoim”. Rząd zapewnia, że pieniędzy nie zabraknie i podpisuje umowy z kolejnymi bankami.

Program działa od 2006 roku. Tylu chętnych do zaciągnięcia kredytu na preferencyjnych warunkach nie było jednak nigdy. W ciągu zaledwie 4 miesięcy tego roku udzielono tyle samo kredytów co w całym poprzednim roku (6,5 tys. w br., 6,6 tys. w 2008 r.). Kwota pożyczonych w preferencyjny sposób pieniędzy w 2009 roku przekroczyła już miliard złotych. Przez 12 miesięcy zeszłego roku wyniosła 850 mln złotych.

Kto, na co, za ile?
Kredytu na preferencyjnych zasadach nie może wziąć każdy. Jak sama nazwa wskazuje, jest on przeznaczony dla małżonków albo osób samotnie wychowujących przynajmniej jedno dziecko. Na co uzyskane pieniądze można wydać? Na zakup, budowę lub rozbudowę domu czy mieszkania. Trzeba jednak pamiętać, że w dniu zawarcia umowy nie można być właścicielem żadnej nieruchomości. Są jednak ograniczenia. Jeżeli pieniądze mają być przeznaczone na zakup lub budowę domu, jego powierzchnia nie może przekroczyć 140 mkw, a mieszkania 75 mkw. W niektórych przypadkach na preferencyjnych warunkach może być kredytowana tylko część inwestycji. Kredyt nie zostanie udzielony, jeżeli dom czy mieszkanie będą zbyt drogie. Odpowiednie limity ustalane są dla każdego województwa osobno. Ile można zyskać w programie „Rodzina na swoim”? Preferencyjne warunki oznaczają, że z budżetu państwa spłacana będzie połowa odsetek kredytu przez osiem lat. Po tym czasie kredyt będzie trzeba spłacać według rynkowych zasad.

A nawet nieco gorszych od rynkowych, bo oprocentowanie, jakie proponują banki jest nieco wyższe niż kredytów nieobjętych programem. To, czy się zyska i ile dokładnie, zależeć będzie od wielu czynników. Najwięcej zyskają ci, którzy wybiorą ośmioletni okres kredytowania, bo wtedy dopłaty rządowe będą relatywnie największe. Rozłożenie spłacania kredytu na osiem lat oznacza jednak bardzo wysokie raty, a więc to rozwiązanie dla osób bardzo bogatych. Im dłuższy będzie okres kredytowania, tym mniejszy będzie zysk. Jaki dokładnie, nie da się tego policzyć, bo nie wiadomo, jak będą zmieniały się stopy procentowe. Szacunkowe wyliczenia mówią, że w przypadku kredytu w wysokości 400 tys. złotych rozłożonego na 30 lat, dopłata do każdej miesięcznej raty przez pierwszych 8 lat wyniesie ponad 500 złotych. Szacunkowy zysk wyniesie wtedy ponad 50 tys. złotych. Ale to może być złudne. Nie wszystkie banki mogą udzielać preferencyjnych kredytów (patrz ramka). Oferta tych, które mogą to robić, nie jest bardzo atrakcyjna. W efekcie może się okazać, że kredyt z dopłatą będzie droższy niż kredyt bez dopłaty, ale na bardzo dobrych warunkach w innych bankach nieobjętych programem „Rodzina na swoim”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama