Nowy numer 15/2024 Archiwum

Uruchamianie martwej maszyny

Kiedyś ktoś mi poradził: zanim zaczniesz głosić innym Chrystusa, przywołaj w pamięci najgorsze grzechy, jakich się w życiu dopuszczałeś, upokórz się przed Bogiem do głębi. Gdy to zrobisz, możesz głosić.

Chodzi o to, byś nie opierał się na sobie, ale na miłości, jaką okazał ci Bóg. Zgodnie z chrześcijańską zasadą, że im wyższe zajmujemy stanowisko, tym bardziej powinniśmy się uniżać. Jak pisał abp Fulton Sheen: „Uniesienie wywołane zawieszeniem pektorału na szyi sprawia, że niektórzy z nas nie przestają obracać go w dłoniach do końca życia. A przecież to jest pektorał, nie krucyfiks. Pierścień na palcu, piuska na głowie i tytuł biskupa mają szczególną wymowę i dają poczucie fałszywej euforii, które – muszę przyznać – mnie również się udzieliło”. Człowiek na ogół przekonuje się, że mówi się o nim rzeczy zbyt dobre albo zbyt złe, żeby mogły być prawdziwe. Należy zatem uważać, by nie obrosnąć w ślepą pychę i narcystyczny samozachwyt ani też nie dać się zdołować przekonaniem o swej bezwartościowości. Te dwa skrajne przykłady podejścia do siebie to dwa oblicza pychy, która przejawia się w naszej samoocenie: ani ciągłe superlatywy, ani nieustanna samokrytyka nie wyrażają prawdy o człowieku. Pokorny respektuje fakty. A co nimi jest? Że Pan nie wybiera najlepszych. Otrzymałem powołanie nie dlatego, że Bóg uznał mnie za lepszego od innych. On często wybiera niedoskonałe narzędzia, aby mogła objawić się Jego potęga. W przeciwnym wypadku można by odnieść mylne wrażenie, że to nie Duch, lecz glina czyni dobro.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy