Nowy numer 43/2020 Archiwum

Rewolucja podnosi ceny

Gospodarka. Ceny ropy ruszyły z kopyta, zanim rewolucja zdążyła ogarnąć kraje wydobywające ten surowiec.

Gdy zamieszki rozpoczęły się w Egipcie, cena ropy na światowych rynkach przekroczyła psychologiczną granicę 100 dolarów za baryłkę (około 160 litrów). To efekt paniki i spekulacji. W końcu Egipt nie jest znaczącym graczem wśród krajów wydobywających ropę. Co innego Libia. Co prawda Polska nie kupuje ropy od Libii, ale wiele innych krajów świata tak.

Dzisiaj cena ropy rośnie średnio o jeden procent dziennie. To bardzo dużo. Na razie nie ma ryzyka przerwania dostaw, a nawet gdyby Libia wstrzymała wydobycie, pozostałe kraje OPEC mogłyby wynikający z tego niedobór paliwa szybko zrekompensować. Gdyby jednak do tego doszło, cena ropy poszybowałaby pod sam sufit. W Polsce efekty rewolucji i zamieszek w krajach Afryki Północnej odczujemy z kilkutygodniowym opóźnieniem.

Analitycy z e-petrol.pl przewidują, że pod koniec marca cena benzyny 95 może się zbliżyć do 5,04–5,14 złotych za litr, a oleju napędowego do 5 zł za litr. Ale prawdziwy dramat zacznie się, jeśli zamieszki wybuchną w krajach Bliskiego Wschodu, takich jak Katar, Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama