Nowy numer 43/2020 Archiwum

Minister zmniejsza zadłużenie

Gospodarka. Nie, nie reformując, tnąc wydatki czy zwiększając dochody. Zadłużenie zaciągnięte w walutach obcych można obniżyć, sztucznie zwiększając wartość złotówki.

Wtedy, po przeliczeniu na złotówki, na chwilę mamy mniej do spłacenia. Później wszystko wraca do normy. Ale cel został osiągnięty. Pod koniec 2010 roku nasz dług publiczny był mniejszy niż 55 proc. PKB. Gdyby ten próg ostrożnościowy został przekroczony, z mocy prawa, rząd musiałby wprowadzić reformy. A tak nic nie musi.

To, co zrobił minister finansów Jacek Rostowski, szczególnie dobrze rozumieją osoby mające kredyty (np. na budowę domu) w walutach obcych. Gdy wartość złotówki wzrasta, kwota do spłacenia w złotówkach jest mniejsza. Prosty przykład. Pożyczyliśmy 25 tys. euro. Gdy jedno euro kosztuje 4 złote, musimy zwrócić 100 tys. złotych (plus odsetki). Ale jeżeli złoty jest mocniejszy i jedno euro kosztuje powiedzmy 3,5 złotego, przyjdzie nam zwracać 87,5 tys. złotych (plus odsetki). Na zmianie kursu euro skorzystaliśmy w tym przypadku 12,5 tysiąca złotych.

W skrócie, dla tych, którzy spłacają kredyty walutowe, korzystniejsza jest sytuacja, w której złotówka jest silniejsza. Tylko jak to zrobić? Można reformować gospodarkę. Ale jest też prostszy sposób. Ministerstwo Finansów pod koniec 2010 roku „rzuciło” na rynek około 3 mld euro. W największym skrócie, gdy jakiegoś towaru na rynku jest dużo, jego cena spada. Tak było i tym razem. Euro zaczęło tanieć, a złotówka przybierać na wartości. Dzięki temu polski dług (liczony w złotych) zmalał i nie przekroczył progu 55 proc. PKB wyniósł dokładnie 53,5 proc.

Gdyby dług publiczny przekroczył próg 55 proc. PKB, rząd musiałby wprowadzić pakiet naprawczy naszej gospodarki. Ministerstwo Finansów zamiast reformować, woli jednak przeprowadzać sztuczki księgowe. Tym razem się udało. Kiedyś takie sztuczki udawały się także tym krajom strefy euro, które teraz są na unijnej kroplówce, np. Grecji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama