GN 43/2020 Archiwum

Kryzys a hierarchia wartości

Z niedowierzaniem czytałem jakiś czas temu, jak pewien bankowiec żalił się, że państwo uniemożliwia udzielanie kredytów ludziom... mocno zadłużonym.

Banki, pożyczając takim ludziom pieniądze, dużo ryzykują i dlatego muszą się zabezpieczyć wysokim oprocentowaniem – tłumaczył. Tymczasem po wprowadzonej zmianie nie można żądać takich odsetek, które – jego zdaniem – niwelowałyby podejmowane ryzyko. Informacja ta nie wzbudziła we mnie najmniejszego współczucia dla banków. Wręcz przeciwnie. Raczej dla ich klientów.

To co dla banków było szansą zysku, dla kredytobiorców łatwo mogło stać się przysłowiowym gwoździem do trumny. Czy pożyczanie mającym nóż na gardle na wysoki procent nie jest zwykłym draństwem? W przemówieniu do uczestników odbywającego się niedawno kongresu fundacji Centesimus Annus pro Pontifice Benedykt XVI wezwał do jasnego zdefiniowania dobra wspólnego oraz związanej z tym hierarchii wartości.

Zdaniem papieża, „jednym z poważniejszych zagrożeń stojących dziś przed światem jest to, że rosnąca współzależność między poszczególnymi ludźmi i całymi narodami nie będzie miała właściwych podstaw etycznych”. Nie chodzi o komplikowanie życia nowymi przepisami. Wręcz przeciwnie. Chodzi o zdjęcie czapy ochronnej z tych, którym istniejące rozwiązania pozwalają łupić innych, a jednocześnie chronią ich – jak pokazał ostatni kryzys – przed konsekwencjami nawet najgorszych decyzji. A wszystko w imię dobra wspólnego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama