GN 43/2020 Archiwum

Kustosz narodowej pamięci

Kraków. 23 kwietnia odbył się pogrzeb Janusza Kurtyki, prezesa IPN. Wzięło w nim udział kilka tysięcy ludzi.

Przyszli nie tylko po to, aby oddać hołd kolejnej ofierze katastrofy pod Smoleńskiem, ale także zademonstrować swoje przywiązanie do idei, którym poświęcił się, kierując Instytutem. Mszy św. w kościele pw. śś. Piotra i Pawła przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Wspominając prezesa IPN, powiedział, że służył on prawdzie, a ta służba z wielu powodów nie była łatwa. Ten motyw powracał również w innych wystąpieniach.

Najbardziej dobitnie wyraził to minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski, zresztą dobrze z nim od dawna współpracujący. – Wiem dobrze też, że w tej tragedii, w tym momencie, dość konsekwentnie powinno się pojawić wiele – zwłaszcza wobec prezesa – słów „przepraszam” – mówił.

Inni, jak wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski, podkreślali zasługi J. Kurtyki dla rozwoju IPN i polskiej historii. Szczególnie przejmująco zabrzmiały słowa starszego syna zmarłego – Pawła Kurtyki, który obiecywał, że wraz z bratem będą kroczyć drogą wytyczoną przez ojca. Planowano, że trumna Kurtyki zostanie umieszczona w jednej z bocznych krypt kościoła Świętych Piotra i Pawła.

Później plany zmieniono i prezes został pochowany w Alei Zasłużonych na cmentarzu Rakowickim. Było to powszechnie komentowane jako ostatnia już zniewaga, jakich wiele w swym życiu doświadczył prezes Kurtyka.

Uczestnicy uroczystości pogrzebowych mieli świadomość, że odbywają się one w momencie, gdy ważą się losy nowelizacji ustawy o Instytucie, wymierzonej przeciwko Januszowi Kurtyce, gdy żył. Pogrzeb był więc także demonstracją za zachowaniem jego dziedzictwa w instytucji, którą z takim sukcesem kierował przez ostatnie 5 lat.

« 1 »
DO POBRANIA: |
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama