GN 43/2020 Archiwum

Fabrice Hadjadj

Niewierzący nie powinien się przejmować, kiedy mówi papież. Powinien powiedzieć, że dotyczy to wyłącznie katolików, uwięzionych w obskurantyzmie.

Dzieje się jednak inaczej, niewierzący drży, denerwuje się i nie zaznaje spokoju, jak gdyby głos Ojca Świętego skierowany był do niego osobiście.

Z podobnej reakcji obserwator z zewnątrz może z łatwością wywnioskować, co następuje: ten niewierzący nie jest tak bardzo niewierzący; owszem, można by powiedzieć, że instynktownie odczuwa nauczanie, duchowe ojcostwo papieża, jego rolę powszechnego świadka.

Francuski filozof
24 kwietnia 2010
dla „L’Osservatore Romano”

« 1 »
DO POBRANIA: |
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama