Nowy numer 33/2018 Archiwum

Prawie jak gwałt

USA. Cały świat obiegła informacja o tym, że amerykańska klinika in vitro omyłkowo wszczepiła 40-letniej Carolyn Savage zarodek pochodzący od innej pary.

Kobieta wraz z mężem postanowiła, że odda dziecko parze, od której pochodziły jajo i plemnik, użyte do zapłodnienia. – Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek w moim życiu płakała tak bardzo – powiedziała Carolyn po porodzie telewizji CNN.

– To był dla mnie koszmar, w pewnym sensie czułam się tak, jakbym została zgwałcona – dodała. Wcześniej „Daily Telegraph” informował, że prawnicy państwa Savage pracują nad tym, by klinika, w której dokonano zabiegu, „w pełni odczuła odpowiedzialność za konsekwencje niedopatrzenia”.

Ten przypadek wskazuje, jak daleko można zabrnąć, jeśli zezwala się, by poczęcie nie było wynikiem aktu miłości, ale efektem prowadzonej w laboratorium produkcji. W pierwszym przypadku do opisu sytuacji można stosować słowa takie, jak: miłość, dar, akceptacja. W drugim przypadku maleńki człowiek traktowany jest jak przedmiot, jak produkt, którego sytuację można opisać określeniami typu: produkcja, wada, gwarancja, odpowiedzialność prawna.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama