Nowy numer 48/2020 Archiwum

Contra in Vitro już w Sejmie

Warszawa. Ponad 160 tys. podpisów pod obywatelskim projektem, który miałby zupełnie zakazać sztucznego zapłodnienia, złożył u marszałka Sejmu Komitet Contra in Vitro.

Aby Sejm zajął się tym projektem, wystarczyłoby 100 tys. podpisów. Jeszcze wiosną osiągnięcie tak wysokiej liczby podpisów wydawało się wielu ludziom niemożliwe. Dlatego zaskoczeniem było, że Komitet Contra in Vitro najpierw osiągnął próg 100 tys. podpisów, później go przekroczył i ostatecznie przekazał marszałkowi aż 160 895 podpisów. Udało się to, mimo że większość mediów milczała o tej akcji.

– To było trudne, bo tematyka in vitro jest obca przeciętnym polskim rodzinom. A inicjatorami obywatelskiego projektu są nieznane osoby – mówi Jacek Kotula, przewodniczący Contra in Vitro.

W niektórych diecezjach podpisy pod ich projektem zbierano pod kościołami, w innych świeccy katolicy chodzili po domach i prosili o poparcie inicjatywy. Najwięcej podpisów napłynęło z diecezji przemyskiej (17,5 tys.), zamojsko-lubaczowskiej (16,3 tys.) i tarnowskiej (12,7 tys.). Do „Gościa” docierały sygnały, że podpisy zbierało wśród swoich znajomych także wielu naszych czytelników.

Ci ludzie wprowadzili do debaty publicznej informację, której dotąd politycy nie brali pod uwagę: wyborców, którzy chcą w Polsce całkowitego zakazu in vitro, są w Polsce setki tysięcy.

Sejm ma teraz trzy miesiące na zajęcie się tym obywatelskim projektem. – Zachęcamy ludzi, żeby naciskali na swoich posłów, pytali, jak zagłosują. My na Podkarpaciu już te pytania posłom zadajemy – mówi Jacek Kotula.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama