Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gazu dalej za mało

Energetyka. Gdy wrzawa medialna ucicha, znikają problemy – można by powiedzieć. W czasie trwającego wiele dni ukraińsko- rosyjskiego kryzysu gazowego nie było dnia, nie było gazety, nie było informacji TV, które nie zaczynałyby się od informacji z gazowego frontu. W końcu kryzys zażegnano, a gaz… nie, nie zaczął wcale do Polski płynąć.

Trzy tygodnie temu pisaliśmy w „Gościu”, że z kierunku wschodniego nie płynie do nas tyle gazu, ile powinno. Media o sytuacji informowały bardzo oszczędnie. To i problemu nie było. Problemy sprawiała firma RosUkrEnergo (RUE) z którą… PGNiG nie udało się skontaktować. RUE dostarczała nam 17 proc. używanego przez nas gazu. – Ostatni raz z firmą mieliśmy kontakt, gdy przysłała do nas pismo, w którym tłumaczyła, że z powodu kryzysu gazowego nie jest w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań – mówiła wtedy rzecznik PGNiG Joanna Zakrzewska. Do firmy nie udało się do-dzwonić, nie odpowiadała na listy.

Jak sytuacja wygląda teraz? – Mamy 93 proc. dostaw w stosunku do tego, co jest zakontraktowane – powiedziała „Gościowi” Joanna Zakrzewska. – A więc RosUkrEnergo już nam gaz przesyła? – pytam. – Nie, z RUE nie dostajemy nic, dogadaliśmy się bezpośrednio z rosyjskim Gazpromem, który zwiększył dostawy rurociągiem Jamał – powiedziała Joanna Zakrzewska.

Mimo zakończenia kryzysu ukraińsko-rosyjskiego do Polski nie trafia gaz z Rosji przez Ukrainę, tylko z Rosji przez Białoruś. Dlaczego? RosUkrEnergo jest jedną z firm pośredniczących, które w porozumieniu Ukrainy z Rosją postanowiono zlikwidować. Cel szczytny, ale przecież ci pośrednicy właśnie dostarczali gaz Polsce czy Węgrom. Kto teraz ten gaz będzie dostarczał? – pytali przedstawiciele Polski i Węgier ukraińską premier Julię Tymoszenko po podpisaniu porozumienia z Moskwą. – Martwcie się sami, dogadajcie się z Putinem – miała odpowiedzieć.

Wyjścia nie mamy. Z RosUkrEnergo Polska miała podpisany kontrakt na dostawę gazu do końca 2009 roku. Sprawa na pewno będzie miała finał w sądzie, ale na jakiekolwiek rozwiązanie przyjdzie pewnie długo poczekać. A gaz płynąć musi. PGNiG dogadał się z Gazpromem, który „doceniając dobrą współpracę z Polską”, łaskawie zwiększył ilość gazu w gazociągu jamalskim. To jednak wyjście tymczasowe.

Strona polska przekonała Rosjan, że poważnie zmniejszone dostawy gazu zimą będą dla Polski dużym problemem. Co teraz robi operator narodowy, by znaleźć długoterminowego dostawcę? – Prowadzimy rozmowy z różnymi firmami, nie mogę udzielać innych informacji – powiedziała rzecznik PGNiG Joanna Zakrzewska. Biorąc pod uwagę długoletnie zaniedbania inwestycyjne w infrastrukturze przesyłowej, w zasadzie pozostaje jedno wyjście. Dogadać się z Gazpromem. Czy takie było drugie dno porozumienia Ukraina–Rosja?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama