Nowy numer 43/2020 Archiwum

Mniej historii, więcej seksu

Oświata. Wychowanie seksualne ma być obowiązkowe dla prawie wszystkich uczniów, i to już od 1 września. Z zajęć mają być zwolnieni tylko ci, których rodzice na piśmie wyrażą swój sprzeciw i przekażą go dyrektorowi szkoły.

Edukacja seksualna odbywa się dziś w szkołach w ramach zajęć z wychowania do życia w rodzinie. Rodzice mają jednak teraz większy wpływ na to, czy chcą przekazywać dziecku te treści osobiście, czy oddać inicjatywę nauczycielowi. Muszą bowiem sami napisać, że chcą, żeby ich dziecko brało udział w zajęciach. Od 1 września prawdopodobnie tylko nieliczni będą mieli odwagę, żeby złożyć na ręce dyrektora pisemny sprzeciw.

– Jeśli uczestnictwo w tych zajęciach stanie się obowiązkowe, rodzice stracą wpływ na to, czy przekazane w szkole treści są zgodne z ich przekonaniami – uważa s. Zuzanna Filipczak, dyrektor Zespołu Szkół Urszulańskich w Rybniku. W jej szkole wychowanie do życia w rodzinie jest prowadzone tylko w gimnazjum, ale nie ma go w liceum. Tak zdecydowali sami rodzice.

Zapytaliśmy siostrę dyrektor, czy wychowanie seksualne w polskich szkołach już dziś szkodzi w czymś dzieciom i młodzieży. – Oczywiście, że to się zdarza. Dzisiaj wiele zależy od poglądów nauczyciela. Nawet neutralnie sformułowany w programie temat nauczyciel może w różny sposób zrealizować. Mniej bałabym się tu o licealistów, bardziej o młodsze dzieci – uważa siostra dyrektor.

Czy ministerstwo zrobi kolejny krok w stronę obowiązku uczestnictwa dzieci w edukacji seksualnej? MEN jeszcze się waha. W oświadczeniu nadesłanym „Gościowi” urzędnicy podkreślili zdanie: „Jednakże wciąż trwają prace wewnątrzresortowe nad tym dokumentem i nie opracowano jego ostatecznej wersji”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama