Nowy numer 43/2020 Archiwum

Niemcy o Papieżu

Niemcy. Czy Papież może abdykować? Ile kosztuje wystąpienie z Kościoła? Te i podobne pytania zdominowały debatę w niemieckich mediach.

Niedzielne popołudnie. Kanał pierwszy telewizji ARD nadaje program poświęcony burzy po zdjęciu ekskomuniki z biskupów Bractwa św. Piusa X. Pojawiają się migawki z wizyty niemieckiego Papieża w Monachium. Tłum wiernych wiwatuje na cześć Benedykta XVI. – Od tamtego wydarzenia minęło 2 i pół roku, a atmosfera monachijskiego placu, gdzie tysiące ludzi modliło się wraz z Papieżem, jest dziś przesycona atmosferą przygnębienia i sceptycyzmu – komentuje narrator.

– Wtedy myśleliśmy o sobie „papież to my”, dziś wprost przeciwnie – wyznaje jedna z zapytanych osób. Pozostałe wypowiedzi utrzymane są w podobnym tonie. Reporterom nie udało się znaleźć w stolicy katolickiej Bawarii ani jednej osoby myślącej inaczej. O komentarz poproszono znawców teologii, przedstawicieli środowisk żydowskich i protestanckich. Wszyscy zgodnie ubolewali nad decyzją Benedykta XVI, uznając ją za szkodliwą nie tylko dla dialogu z judaizmem, ale i dla zachowania równowagi wewnątrz wspólnoty kościelnej. W materiale nie wspomniano o licznych głosach potępiających niestosowność pouczania Papieża przez polityków.

Przemówienie Angeli Merkel, w którym przywołuje Benedykta XVI do porządku, ukazano jako coś oczywistego. Nie zająknięto się o podziale, jaki to wystąpienie wywołało w szeregach CDU ,ani o krytycznej reakcji teologa Huberta Windischa. Niemiecki widz został zasypany argumentami nasuwającymi jedyny słuszny wniosek – papież Benedykt XVI popełnił niewybaczalne faux pas. Nastroje antypapieskie w Niemczech stały się wymarzonym tematem zastępczym. Nagle okazało się, że to nie bezrobocie i kulejąca gospodarka, ale papież Benedykt XVI jest największym problemem kraju.

Dziennik TAZ tak dalece przejął się „lefebrystyczną burzą”, że opublikował instrukcję dla wszystkich katolików, którzy dotknięci zachowaniem Papieża chcą wystąpienia z Kościoła. Przypisywanie Benedyktowi XVI winy za spadek zaufania do instytucji kościelnych przypomina nie tak dawne jeszcze obwinianie Jana Pawła II za zbytni konserwatyzm. Dziś Papież Polak przeżywa w Niemczech pośmiertny festiwal hołdów – bynajmniej nie z uwagi na swe dzieło. Medialni demagodzy posługują się Janem Pawłem II w celu zdyskredytowania Benedykta XVI, któremu przypisują zniweczenie wszystkich starań swego poprzednika.

W popularnym talk-show Johannesa B. Kernera (ZDF) pojawił się ks. Eberhard von Gemmingen, kierujący niemieckojęzyczną sekcją Radia Watykańskiego, oraz Michel Friedman, były wiceprzewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech. Von Gemmingen bronił Ojca Świętego, obarczając winą papieskich doradców. „Dobrze, ale gdzie są konsekwencje?” – pytał podirytowany Friedman. Dwa dni wcześniej media obiegła informacja o jego niewybrednym komentarzu pod adresem Benedykta XVI, w którym miał nazwać papieża „kłamcą i hipokrytą”.

Rzetelny zazwyczaj Johannes B. Kerner nie przepytał jednak swojego gościa na tę okoliczność. Jak podał magazyn „Stern”, zaledwie 42 proc. Niemców wyraża dziś zadowolenie z działań Ojca Świętego (30 procent Niemców to katolicy). W kwietniu 2005 roku z wyboru Josepha Ratzingera na papieża cieszyło się dwie trzecie Niemców. Wyniki sondażu zostały opublikowane pod prowokacyjnie brzmiącym tytułem „Niemcy nie lubią papieża”. Bardziej adekwatny byłby tytuł „Niemieckie media nie lubią papieża”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama