Trudno oczekiwać, żeby biskupi nie mówili głosem Kościoła. Sprzeciw wobec in vitro nie oznacza jednak ani potępiania rodziców, którzy na to się zdecydowali, ani tym bardziej piętnowania dziecka poczętego w ten sposób, jak to sugerują niektórzy publicyści.
Oczywiście, że biskupi i teologowie powinni starać się lepiej przekonywać do moralnych racji nauczania Kościoła. Odniosłem wrażenie, że biskupi przełamują oficjalny styl i starają się mówić językiem ciepłym, duszpasterskim, dowartościowując i doceniając trud małżeńskiego i rodzinnego życia. Biskupi wyrazili też swoją solidarność z małżonkami cierpiącymi z powodu braku dziecka.
Ważnym wątkiem listu było zwrócenie uwagi na zbiurokratyzowanie procedur adopcyjnych i opieszałość sądów przy wydawaniu zgody na nią. Kościół proponuje określoną drogę. Ma odwagę udzielać odpowiedzi na moralne dylematy wynikające z rozwoju nowoczesnych technologii. Wygodniej jest pytać. Tylko po co nam byłby taki niemy Kościół?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








