Nowy numer 49/2020 Archiwum

Kampania o wolną niedzielę

Bruksela. Czy Europa uzna niedzielę za dzień wolny od pracy? W Parlamencie Europejskim ważą się losy Dyrektywy o Czasie Pracy.

Niedawno grupa 22 europosłów zaproponowała, żeby znalazł się w niej zapis o tym, że czas odpoczynku od pracy obejmuje w sposób naturalny niedzielę. Z inicjatywą taką wyszła grecka europoseł Marie Panayotopoulos-Cassiotou z grupy chadeków. Parlamentarzyści uzasadniają, że wolna niedziela pozwala pracownikom godzić życie zawodowe z obowiązkami rodzinnymi, tworzyć więzi społeczne i zaspokajać potrzeby duchowe. Jednak przewodniczący Komisji ds. Zatrudnienia i Spraw Społecznych, Szwed Jan Andersson z grupy socjalistów, nie poddał tej poprawki pod dyskusję. Tym samym dyrektywa, nad którą głosowanie odbędzie się w grudniu, nie będzie obejmować zapisu o wolnej niedzieli. Chyba że... Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) wzywa Parlament Europejski do podjęcia tematu.

Ks. Piotr Mazurkiewicz, sekretarz generalny COMECE, powiedział „Gościowi”, że sprawa nie jest jeszcze przegrana. – Ten zapis ma sporo zwolenników i nadal sensowne jest upominanie się o niego – mówi. Jego zdaniem, jest nadzieja, że podczas grudniowej sesji przewodniczący PE włączy ten zapis pod dyskusję i głosowanie, bo ma takie kompetencje. – Spodziewamy się także, że uzyska to poparcie większości parlamentarzystów. To łączy ludzi w sposób ponadpartyjny i niezależny od światopoglądu – uważa sekretarz generalny COMECE.

Także europoseł Konrad Szymański (PiS/UEN) jest przekonany, że uznanie wolnej niedzieli ma znaczenie nie tylko dla chrześcijan. – Na forum europejskim najprostszą rzeczą jest wspólne uznanie niedzieli jako dnia z zasady wolnego od pracy. Przecież nie ma kraju w Europie, w którym niedziela nie byłaby tradycyjnie dniem wolnym – mówi Szymański. – Jeśli więc ktoś odrzuca pomysł podkreślenia tego faktu w projekcie dyrektywy, to musi to kojarzyć się z walką z przejawami tradycji chrześcijańskiej – dodaje. Pozostaje mieć nadzieję, że to nie antychrześcijańskie fobie kierowały przewodniczącym Anderssonem. – Nad tą dyrektywą prace trwają bardzo długo. I była taka tendencja, żeby eliminować poprawki, które opóźniłyby zakończenie tej pracy – próbuje łagodzić sprawę ks. Mazurkiewicz. Finał sprawy prawdopodobnie w grudniu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama