Nowy numer 2/2021 Archiwum

Święta nieregularne

U progu niepodległości wszyscy byli zaskoczeni nagłym i niespodziewanym pojawieniem się problematyki katolickiej, o której należało informować.

W 1991 roku, kiedy jeszcze umieliśmy się śmiać z minionej epoki, na ekranach pojawił się film „Rozmowy kontrolowane” – satyryczne ujęcie stanu wojennego i czasów transformacji. W filmie tym oficerowie milicji czy też SB rozmawiają na temat wigilii. „Kiedy urządzacie w tym roku wigilię? – Dwudziestego czwartego. – Aha, znaczy jeszcze przed świętami. Może i słusznie”. Wtedy jeszcze żart był rozpoznawalny i całe kino zaśmiewało się, poza może niedobitkami, którzy nie rozumieli ironii zawartej w tych słowach.

U progu niepodległości wszyscy byli zaskoczeni nagłym i niespodziewanym pojawieniem się problematyki katolickiej, o której należało informować. Prawda, że już w 1978 r. Karol Wojtyła był wybrany na papieża, co zaowocowało m.in. pamiętnym komentarzem o okadzaniu ołtarza podczas inauguracyjnej Mszy św. w celu odpędzenia złych duchów, ale wydawało się, że to jedynie „wypadek przy pracy”. Jednak jeszcze w latach 90. można się było zorientować, że spora część świeckich dziennikarzy nie uczęszczała zbyt pilnie na lekcje religii.

Podobnie zresztą jak „zwykli” wierni, którzy nagle mieli trudności z wyrażeniem swojej wiedzy. Pamiętam teleturniej, w którym pytano o nazwy ksiąg Starego Testamentu, podając jako przykład „Księgę Wyjścia”. Odpowiedź brzmiała: „Jest jeszcze Księga Wejścia i Księga Miłosierdzia”. Jak powszechnie wiadomo, katolicy nie czytają Pisma Świętego, co zostało wykazane. Z drugiej strony można było wyczuć tu jakąś mimowolną parodię stylu katechetycznego.

Pewne sprawy są nieprzemijające i wciąż możemy się zdumiewać niewiedzą (nie piszę „ignorancją”, bo choć znaczenie jest takie samo, to „ignorancja” brzmi obraźliwie, w przeciwieństwie do niewiedzy) naszych rodaków. Ostatnio słyszałem z zaprzyjaźnionych ust opowieść o pewnej niewieście, która uskarżała się, że w celu załatwienia jakiejś sprawy urzędowej zmuszona była wędrować „od Ajnasza do Cwajfasza”. Hm, przypomniał mi się stary dowcip ze sfer uniwersyteckich. Na pytanie: czy profesor mógłby wychować następnego Einsteina, odpowiedź brzmiała: „co tam Einsteina, nawet Zweisteina, a i Dreisteina!”.

Z tych samych zaprzyjaźnionych ust usłyszałem też wieść zaiste mrożącą krew w żyłach. Otóż rozmawiając z panią, która przychodzi sprzątać co tydzień, moja znajoma dowiedziała się, że w następnym tygodniu, niestety, sprzątanie odwołane, bo „Boże Ciało przypada w środę”. To już naprawdę brzmi jak antykatolicki dowcip, w dodatku na nieśmiałe protesty: „chyba jednak w czwartek”, pewna siebie kobieta powiedziała: „a to ja jeszcze sprawdzę w kalendarzu”. No tak…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także