Nowy numer 43/2020 Archiwum

Byle do lata

Załóżmy, że Pan Bóg będzie sprzyjał i ześle jakieś łaski na umęczony naród.

Ciepły kwiecień, mokry maj, będzie zboże niby gaj – przypomina mi się to przysłowie, bo chciałbym usłyszeć coś pocieszającego. Tegoroczny maj jest tak brzydki, że najstarsi ludzie takiego maja nie pamiętają.

Mnie się wydaje, że gdy szedłem do I Komunii św. to też nie było ciepło, ale może to tylko złudzenie… Wiele od lat mówi się na temat prezentów pierwszokomunijnych i związanej z tym przesady. Teraz trzeba będzie zrewidować dotychczasowe trendy i podarować tradycyjny kożuch, futro lub grzejnik. Niech się dzieci ogrzeją w te mrozy. Przysłowie daje nadzieję, że zbiory będą znakomite, choć trudno powiedzieć, czy kwiecień był w tym roku ciepły, a poza tym, co to znaczy „niby gaj”? Może to trochę tak jak z pytaniem do Radia Erewań: Czy to prawda, że pszenica w Związku Radzieckim jest jak słupy telegraficzne?

W zasadzie tak, z tym że słupy telegraficzne przypomina ona co do gęstości… Nie wiadomo więc, czy cieszyć się, czy raczej martwić, że zboże będzie tak rzadkie. Załóżmy jednak, że raczej Pan Bóg będzie sprzyjał i ześle jakieś łaski na umęczony naród. Nie tak jak w przypadku owych miejscowości, co to zimą były zaatakowane przez okropne mrozy – aż trakcja się zerwała – a wiosną zostały zalane przez okoliczne strumyki. Jak nie urok, to przemarsz wojsk – że zacytuję jeszcze jedno przysłowie.

Uniwersytet jest wyziębiony jak, nie przymierzając, archikatedra katowicka zimą. Gdyby nie to, można by się cieszyć z wiosny – jak zwykle zielonej, pachnącej i pięknej młodością. Na uniwersytecie mnożą się w maju a to juwenalia, a to majówka, a to wmurowanie kamienia węgielnego. Profesorowie przypominają sobie o młodych latach i zaczynają celebrować jubileusze: zazwyczaj okrągłe, ale cóż to właściwie znaczy „okrągły jubileusz”?

Zwłaszcza że dla informatyków okrągła liczba to 1024 (= 210). Na początku maja Zakład Fizyki Jądrowej i Jej Zastosowań obchodził 45-lecie w Kurozwękach (woj. świętokrzyskie). Jest tam pałac, odzyskany niedawno przez dawnych właścicieli. Teraz dokładają oni wszelkich starań, żeby utrzymać to dobro, z takim trudem odrestaurowane, więc oferują szereg atrakcji: konie, bizony, strusie, lochy, wycieczki. Niedaleko stąd do Sandomierza, rozreklamowanego przez „Ojca Mateusza”. W pałacu mieści się też kaplica, w której odprawiane są Msze. Cudowne miejsce: tak się przynajmniej wydaje, choć słota skutecznie uniemożliwiała zwiedzanie. Niemniej, jako bezinteresowny zwolennik Kielecczyzny, zachęcam do odwiedzenia tego i innych miejsc podczas wakacji. Jeśli w ogóle będą jakieś wakacje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także